Witam. Znów napisałam o Harrym, ale co tam... Jest to jednoczęściowy imagin, który wysłałam w pewnym zgłoszenia, ale nic z tego nie wyszło. Mam chociaż nadzieję, że Wam się spodoba. Miłego. Xx.
______________________________________________________
Tak... Oto historia, może lekko nie do przewidzenia, lecz z Happy endem.
Otóż tak...
Jest pewna szkoła w Anglii... Chodzi do niej mnóstwo inteligentnych i utalentowanych osób, lecz jak w każdej szkole, są również tzw. bezmózgie tapeciary.
Placówka ta jednak była trochę inna niż wszystkie. Mianowicie dyrektor miał większe wpływy i czasami uczniów odwiedzały jacyś znani ludzie czy mieli załatwiane wyjazdy w świetne miejsca.
Do takiej szkoły chodziła właśnie Ciara. Była ona piękną, wysoką i co najważniejsze mądrą dziewczynom. Jej falowane długie włosy kaskadami opadały na jej ramiona, a w niebieskich oczach błyszczały iskierki.
Jednak wyróżniała się jednym od całej reszty. Była samotniczką. Z nikim się nie kolegowała i nawet nie chciała. Trzymała się na uboczu, nie zwracając zbytnio na siebie uwagi.
Z początku, była pośmiewiskiem, lecz teraz po prostu jest powietrzem. Czuje się samotna, ale boi się zaufać. To przykre...
Ciara szła przez korytarz, jedną ręką przytrzymywała pasek swojej torby, a jej głowa była spuszczona w dół. W uszach miała małe słuchawki, koloru czarnego.
Spoglądała co chwile na swoje zabłocone buty. Wzrok podniosła dopiero gdy już znalazła się sama w klasie, w której zaraz miała lekcję. Zajęcia teatralne.
Wzrokiem objęła pustą klasę i zajęła swoje stałe miejsce, znajdujące się w tylnym rogu klasy, tuż pod oknem. Leniwym krokiem podeszła do ławki i zajęłam miejsce na drewnianym krześle.
Wsłuchując się w ulubiony moment piosenki, lecącej nadal w jej słuchawkach, spojrzała na widok za oknem. Nic ciekawego. Szkolny parking, na którym było mnóstwo śmiejących się i wygłupiających nastolatków.
Po kilku minutach do klasy zaczęło się zbierać coraz więcej uczniów. Gdy zabrzmiał dzwonek wszycy zajęli swoje miejsca, a starsza nauczycielka zaczęła.
- Otóż klaso. Od razu mogę wam oznajmić, że dzisiejsza lekcja, może będzie inna niż wszystkie i mam nadzieję, że nie będziecie się nudzić. Narzekań nawet nie chcę słyszeć, bo nasz dyrektor się na prawdę napracował, aby to wam załatwić. -
Klasę poruszyły słowa kobiety. Wnet między każdym rozpoczęły się szepty dotyczące, kto jest tym gościem. Ciara widząc zamieszanie wśród jej klasy zdjęła jedną słuchawkę, aby mniej więcej wiedzieć o co chodzi.
Wsłuchując się w nie dość ciche szeptanie chłopaków z ławki obok, wiedziała wszystko co chciała wiedzieć i ponownie zatraciła się w muzyce. Po 5 minutach trwania lekcji, drzwi do klasy się otworzyły. W drzwiach stanęła piątka chłopaków, których pewnie znacie.
Nie trudno się domyślić, że było to całe One Direction. Piątka roześmianych chłopaków stanęła w rządku przed tablicą odwracając się w stronę zdziwionych chłopaków i wniebowziętych dziewczyn. Oczywiście Cicha Ciara nie zwróciła większej uwagi na nich, podciągnęła nogi pod brodę.
Głowę położyła na kolanach i tak oto siedziała na krześle ignorując wszystko dookoła. Nie zachwycała się na widok 1D. Oczywiście... znała ich, ale... nie robiły na niej wrażenia to, że spotkała gwiazdę. Traktowała każdego jak równego sobie.
Nauczycielka ze współczuciem spojrzała na blondynkę, pokiwała głową. Zauważyła, że Ciara jako jedyna z klasy... trzyma się sama. Nie podobało jej się to. Kobiecie było szkoda Ciary, ale co mogła poradzić. Wychowawczyni westchnęła i żegnając się z wszystkimi wyszła.
W tym momenice wokół gości zrobiło się tłoczno. Zostali otoczeni i zasypani milionami pytań na raz. Poczuli się na początku nie komfortowo.
- Ej! Ludzie. Spokojnie. Weźcie usiądźcie. Nas jest tylko pięcioro, was z ... 20. Mówcie każdy po kolei to dojdziemy może do składy, co nie? - podniósł głos Liam. Na te słowa każdy spojrzał na każdego i sala wypełniona została śmiechem.
Powrócili na swoje miejsca. I zaczęło się. Przez pierwsze kilka chwil zadawano im pytania, na które każdy z zespołu, czyli Louis, Liam, Harry, Niall i Zayn z chęcią odpowiadali. Mieli dość dziecinną metodę, że tak to ujmę. Pytali po prostu ławkami, każdego po kolei.
Na koniec kolejka zatrzymała się na Ciarze.
-A co jej jest? - Zapytał dość zdziwiony Louis. Zadziwiło ich to, że ona siedzi sama, nie udzielając się. Szczerze mówiąc pierwszy raz się spotkali z takim czymś, że ktoś w ogóle nie okazał zainteresowania w stosunku do nich. A po drugie, wszyscy w tej klasie jak dla nich byli zwarci ze sobą.. Tylko nie ona.
- Ach... Nią weźcie się nie przejmujcie. Ona... już taka jest. Dziwna. - odezwał się jeden z chłopaków, siedzący w drugiej ławce. Louis przejechał wzrokiem po kilku osobach i wszyscy pokiwali głowami przytakując na słowa kolegi.
- Ale jak to... dziwna? - tym razem Harry.
- No po prostu... Nie rozmawia z nikim.
- Znika i pojawia się nie wiadomo skąd.
- Na każdej lekcji robi to co teraz.
- Wiecznie ma te słuchawki w uszach. Po prostu jest dziwna. I tyle... - zaczęli tak wymieniać wszyscy wokół. Każdy z nich miał jedną myśl. Jest nie akceptowana, może ze względu na urodę, czy oceny. Sami nie wiedzieli czemu tak myślą. Po prostu... Pierwsze skojarzenie.
Zespół z współczuciem spojrzał na Ciarę, która od razu poczuła czyjś wzrok na sobie. Ciekawa, zmieniła pozycję na krześle tak, aby spojrzeć na gapiów. Przenikliwie i łagodnie przejechała po każdej osobie swoim niebieskimi oczami, zatrzymując się na gościach. Jej uroda... powaliła ich. Duże oczy, brzoskwiniowe usta i idealny nos. Tego się nie spodziewali.
Oczy Harrego z zafascynowaniem spoglądały ukradkiem na Ciarę. Czemu ukradkiem? Powód jest taki, że znowu ciekawa młodzież zaczęła ich wypytywać tym razem siadając w takich jakby grupach. Blondynce trochę się nie podobała ciekawość Harrego. Nie lubiła gdy ktoś przywiązywał do niej uwagę.
Po chwili Harry podjął się tego i postanowił podejść i zagadać do dziewczyny. Nie chciał na nią patrzeć jak jest smutna, a w jej oczach co chwilę pojawiają się łzy.
-Cześć... - zaczął nie pewnie. Dziewczyna zauważając go z grzecznością zdjęła słuchawki.
-W czym mogę panu pomóc, że tak zapytam. - powiedziała słabym głosem.
-Nie pan tylko Harry, jak już. I jeśli mogę cię zapytać Ciaro... Czemu tak tutaj siedzisz? Chodź tam do nas... My serio nie gryziemy. - Harry chciał poprawić humor dziewczynie. W duchu Ciara poczuła się lepiej. Lecz gdy odchyliła lekko głowę spoglądając na wpatrując się w śledzących ich rozmowę kolegów jej poprawa znikła.
- Wiesz... Harry. Ja chyba jednak nie pasuję. Tam. Chyba już pewnie się dowiedzieliście jaka jestem. No właśnie więc... Po prostu, wracaj do reszty i rób swoje, bo na ciebie czekają. - zdziwiony Loczek odwrócił głowę i również zauważył co robią uczniowie.
- Nie słucham ich. Nie lubię słuchać czegoś na twój temat od osób które w ogóle cie nie znają. Wolę się sam dowiedzieć. Tylko... czy mi na to pozwolisz? - śmiałość zaskoczyła nawet Harrego. Ciara... uśmiechnęła się. Poczuła się... ważna? Tak...
- To... chyba najmilsze co usłyszałam. Ale wiesz... nie zdążysz mnie poznać. Macie zajęcia z nami tylko dzisiaj, więc...
- Tak. Tylko dzisiaj, ale cały dzień. Damy radę... - puścił oczko, a ona znów się nieznacznie podniosła kąciki ust.
Razem, rozmawiając opuścili klasę. Szli zatłoczonym korytarzem nie widząc w pewnym sensie świata po za sobą. Ciara obdarzyła sympatią i niestety zaufaniem lokowatego chłopaka. On zaś poczuł więź między nimi. Chciał z nią po prostu spędzać czas. Nie potrafił oderwać od niej oczu. Od jej pięknych oczy, czy też ust.
....
Z czasem Harry i Ciara stawali się dla siebie ważnymi osobami. Harry w każdej wolnej chwili spotykał się z Ciarą. Gdyby, ktoś miał by ich teraz rozdzielić, nie dał by rady. Z dnia na dzień wiedzieli o sobie coraz więcej, zwierzali się sobie... Tak.. Tego im oby dwu brakowało.
Harry i Ciara szli blisko siebie przez już dość ciche i nie zbyt ruchliwe uliczki. Kierowali się w stronę domu Harrego. Szli w ciszy, czasami przypadkiem muskając swoje dłonie, co wywoływało nadzieję u Ciary. Przy Hazzie dziewczyna w końcu poczuła się kochana i przez to sama zaczęła go kochać. Troskliwe zachowanie chłopaka było nowością dla niej, przez co... obdarzyła go tym uczuciem. Powiedział by mu o tym, lecz miała pewną blokadę.
Harry zaś... nie wiedział co on sam czuje. Miał dziewczynę, która nie była mu obojętna lecz... Przy Ciarze czuł się wolny.
-No to... Dziękuję że mnie odprowadziłeś. Do zobaczenia... - nie spojrzała na chłopaka i od razu ruszyła na ganek. Harry szybko pobiegł i ciągnąc ją za nadgarstek, obrócił ją twarzą do siebie. Stali blisko siebie... Za blisko. Harry po prostu ją pocałował zapominając o wszystkim. O jego dziewczynie, o skandalu związanym z nią i wszystkim wokół. Blondynka z pasją oddała pocałunek, bo bała się, że... to był tylko impuls dla Harrego i... pocałował ją pierwszy i ostatni raz.
Gdy oderwali się od siebie zadyszani, Ciara dłoń położyła na usta nie wierząc się się wydarzyło. Odwróciła się i poszła. Harry zdziwiony... poszedł za nią.
- Ciara... Ja...
- Harry, proszę, tylko mi nie mów, że to był impuls czy coś... Ja tego nie zniosę Po prostu... nie! - zapłakana przeszkodziła Loczkowi. Bała się. Bezradność i najgorszy scenariusz ją przeraził i momentalnie łzy zaczęły spływać po jej zaróżowionych policzkach.
- Ciara... Słuchaj... Ciara! - dziewczyna nie zwracała uwagi na chłopaka. Gdy podniósł głos, ona spojrzała na niego. Podszedł i wycierając pocałunkami jej łzy przytulił ją. Najmocniej jak umiał. - Ja cię dziewczyno kocham... Zawsze mnie do ciebie ciągnęło. Teraz już wiem czemu...
- Dzięuję ci Harry. - Po chwili ciszy, dość radosnym głosem powiedziała do Hazzy. - Kocham wariatów wiesz... A zwłaszcza takiego jednego. W loczkach i ma piękne zielone oczy w których można zatonąć. Kojarzysz go może?
- Wiesz... Chyba gdzieś go widziałem. Wiesz gdzie? To chyba było... w lustrze. Ale nie jestem pewien. - obydwoje się zaśmiali na swój bezsensowny dialog.
- Dziękuję ci Harry, że jesteś. Dzięki tobie żyję...
I otóż to... Tak oto się rozpoczęła się ich historia. Gwiazdor i samotniczka. Resztę życia oczywiście spędzili razem poznając się na nowo. Kochali się bezgranicznie. Oczywiście nie odbyło się bez sprzeczek, lecz wychodzili z tego cało.
I oto ich HAPPY END.
sobota, 22 lutego 2014
środa, 19 lutego 2014
OGŁOSZENIE
Hej kochani, piszę szybką notkę, bo w ogóle nie powinno mnie tu być. Chciałam wam powiedzieć, że mam małe problemy i pewnie przez najbliższe dwa-trzy tygodnie nie dodam żadnego nowego rozdziału. Oczywiście będę je tworzyła na kartkach, ale przepisanie potem tego wszystkiego trochę mi zajmie, więc proszę was bardzo o wyrozumiałość :) mam nadzieję, że nie jesteście na mnie aż tak bardzo źli bo to w ogóle jest cud że mogę wam to teraz napisać. Całuski dla was kochani i jeszcze raz bardzo przepraszam :c do zobaczenia wkrótce! <3
Ps: adminko Katee przepraszam że tak cie zostawiam :'( jeśli bedziesz cos chciala to pisz na moj numer ;)
Loooove you.... <3 ~Alex
Ps: adminko Katee przepraszam że tak cie zostawiam :'( jeśli bedziesz cos chciala to pisz na moj numer ;)
Loooove you.... <3 ~Alex
środa, 29 stycznia 2014
Zayn część I
!notka pod rozdziałem!
- Dzień dobry panie Malik - Posłała w moją stronę typowo sztuczny uśmiech, na co ja nie odpowiadając nic ruszyłem w stronę windy,a następnie prosto do swojego gabinetu. Oczywiście nie ominęły mnie jak zwykle pytania pracownic "Dzień dobry panie Malik" "Jak się dziś pan czuje?" "Czy szybko przejechał pan przez miasto?" "Kawę przynieść teraz czy po południu?",które najnormalniej w świecie zignorowałem. Po co one zadają pytania osobie,którą tak naprawdę mają w wysokim poważaniu? Chore.
Duży,przeszklony gabinet z drewnianym biurkiem na środku i szafkami po bokach. Telewizor plazmowy służący bardziej do przeprowadzania konwersacji na odległość oraz kilka obrazów dodatkowo wypełniających wnętrze pomieszczenia. Ogromne okna dawały widok na całą Wall Street*. Na moim miejscu pracy leżał stos kartek, który zapewne Jeny przyniosła mi do przeglądnięcia. Wzdychając ciężko,opadłem na krzesło i obróciłem się w stronę szyb. Setki samochodów stojących w korkach,taksówki jeżdżące w te i wewte,ludzie przepychający się na chodnikach... czemu zawsze wszystko musiało wyglądać tak samo? Nienawidziłem tego. To samo tempo,te same kolory,ten sam czas... z moich rozmyśleń wyrwał mnie donośny głos jednej z dziewczyn,przypuszczałem że Jeny, dochodzący z korytarza. Zaciekawiony podniosłem się z siedzenia i wyszedłem z gabinetu
-...to już trzeci raz w tym miesiącu! Powiedziałam ci,że jeszcze raz, a wylatujesz! Pracujesz tu od kilku tygodni i prawie w każdym się spóźniasz! W naszej korporacji nie możemy pozwolić sobie na spóźnialskich i leni! Jeśli nasz reguły ci nie wystarczają radzę poszukać innej...- Nie słuchałem już kobiety, gdyż moją całą uwagę skupiła osoba, na którą wrzeszczała. Jak zwykle stała tam prawie skulona ze spuszczoną głową i długimi włosami upiętymi w kok. Miała zaróżowione policzki i podgryzała wargę ze zdenerwowania. Jej idealnie dopasowane ubranie sprawiało, że w moich bokserkach zaczynało robić się ciasno, a miniówka, którą miała na sobie powodowała, że miałam ochotę pozbyć się materiału teraz w tym momencie. Z podniecenia oblizałem dolną wargę językiem. Dziewczyna spojrzała na czubki moich butów po czym jej przepiękne, błękitne oczy napotkały moje natarczywe spojrzenie. Jeny nadal paplała coś na temat innych wielkich firm, w których ludzie nie mogą pozwolić sobie nawet na jedną minutę spóźnienia, ale miałem wrażenie, że słowa dyrektorki działu nie docierają teraz do uszu szatynki, tak samo jak do moich. Piękność zatrzepotała swoimi długimi rzęsami, po czym znów spuściła głowę.
- Dzień dobry panie Malik - z jej ust wydobył się cichy szept. Jeny zdezorientowana odwróciła się w moją stronę, a jej twarz zamarzła.
- Oh, panie Malik! Nie wiedziałam, że pan tu stoi - Uśmiechnęła się sztucznie jak gdyby nigdy nic, przez co jeszcze bardziej mnie zdenerwowała. Przeniosłem znów swoje spojrzenie na drobną dziewczynę, która nadal nie patrzyła w moim kierunku.
- Ona znów się spóźniła! Nie możemy trzymać takich ludzi w firmie! Trzeba ją zwolnić, bo dłużej tak być nie może. - Nie odrywając wzroku z szatynki, dopiero teraz spostrzegłem pojedynczą łzę spływającą po jej policzku, a moja złość osiągnęła zenitu.
- Przypominam ci Atkinson, że tylko i wyłącznie ja mam prawo do zwalniania i zatrudniania pracodawców. Zapomniałaś już jak to ty przez swój pierwszy rok spóźniałaś się niemal codziennie? Nadal czasami to robisz, a ja nie zamierzam zwalniać dobrej pracownicy tylko dlatego, że spóźniła się kilka razy w pierwszym miesiącu pracy tutaj. Pamiętaj, że mam również prawo do zmieniania pracownikom ich posad i dawania je jakimś innym osobom, dlatego wyraźnie zastanowiłbym się na twoim miejscu gdybym następnym razem miał zamiar kogokolwiek opieprzyć - Gdy skończyłem, Jeny miała zupełnie czerwony kolor twarzy a z jej oczu buchał żywy ogień. Spojrzałem w stronę niebieskookiej, która teraz z szeroko otwartymi oczami i lekko rozchylonymi ustami przyglądała się mojemu nagłemu wybuchowi.
- Tak jest panie Malik - Powiedziała kobieta przez zaciśnięte zęby, po czym odeszła grzmocąc przy tym głośno obcasami o posadzkę.
- A ty - Zwróciłem się w stronę piękności - chodź do mojego gabinetu - Po czym odwróciłem się nie patrząc już na brunetkę i ruszyłem w stronę drzwi. Kilka sekund później usłyszałem lekkie stukanie jej wysokich szpilek tuż za moimi plecami. Uśmiechnąłem się szelmowsko sam do siebie. Dobry wybór kochanie...
Wall Street* – ulica w Nowym Jorku, w południowej części Manhattanu
Ello kochani! :D No więc pierwsza część opowiadania o Zaynie już jest i mam nadzieję, że wam się spodobała c: Nie powiem wam na dzień dzisiejszy ile będzie rozdziałów, bo mam aktualnie dużo pomysłów, ale nie wiem ile z nich przeleje na papier. Ostatnio prawie w ogóle nie ma komentarzy pod imaginami, a my się bardzo staramy pisząc je dlatego jeśli dalej tak będzie będziemy zmuszone do wstrzymania bloga :( naprawdę nie chcemy tego robić, ale nie dajecie nam wyboru :c No to nie zanudzam wam już i miłego dnia kochani <3 ~Alex
piątek, 24 stycznia 2014
Niall- cz. XXIX OSTATNIA!
- Rozumiem, że wszystko jest już jasne?- zapytał mężczyzna, który miał około 35
lat.
- Jak
słońce.- skinęła głową Paula.
- No to w takim układzie, nie mogę doczekać się soboty.- powiedział i uśmiechnął się szeroko.
- Ja również.- dziewczyna uśmiechnęła się szeroko.
- Paula, jesteś pewna? Wiesz, że później nie będzie odwrotu.- zapytał zatroskany Horan.
- Niall, wiem w jakie gówno się pakuję i wiem też, że ty też w nim jesteś, także będziemy razem.- powiedziała z uśmiechem i podpisała ostatnie papiery leżące na stole.
- Cieszę się, że się pani zgodziła.- mężczyzna uśmiechnął się szeroko i schował kartki do swojej teczki.
- Mówmy może po imieniu.- brunetka uśmiechnęła się szeroko i wyciągnęła swoją dłoń.- Paula.
- Jack.- również się uśmiechnął i uścisnął kruchą dłoń dziewczyny.- Chciałbym jeszcze powiedzieć, żebyście byli tego świadomi, że Paul to wymyślił. Powiedział, że tak będzie łatwiej.- wyjaśnił.
- I miał rację. Teraz będzie o wiele łatwiej.- powiedział Zayn i pocałował Paulę w policzek.
- Jutro próba. Macie być wszyscy, bez wyjątku.- nakazał Jack i podniósł się z kanapy.- O 16.00 chcę was widzieć. Tylko nie spóźnijcie się.- głośno westchnął i udał się do wyjścia.
- O 15.00 mam wizytę kontrolną w szpitalu...- szepnęła dziewczyna.
- No to spotkamy się o 16.15 i ani minuty dłużej.- powiedział Jack. Pożegnał się i wyszedł z domu.
Kiedy usłyszeli zamykające się drzwi, wszyscy głośno krzyknęli i skoczyli do góry z radości.
- Nareszcie! Wolność!- krzyknął uradowany Lou, na co wszyscy się zaśmiali.
- Nie tak do końca, ale po części masz trochę racji.- zaśmiał się Harry i poklepał Louisa po ramieniu.
- Gdzie są tak w ogóle dziewczyny?- zapytała Paula i rozejrzała się po pokoju.
- Pojechały coś załatwić.- wypalił szybko Zayn i objął brunetkę ramieniem.- Kto głodny?- zapytał szybko.
- To jest pytanie retoryczne Zayn...- westchnął Harry i spojrzał na Nialla, który chichotał pod nosem.- Pójdę zamówić pizzę.
- Od razu 10.- powiedziała z sarkazmem Paula i pocałowała swojego chłopaka w usta.
- Już wolałem jak się kłócicie.- wyznał Tomlinson, na co dostał od Zayna poduszką, którą szybko zabrał z kanapy.- Ała! A to za co?
- Za niewinność!- krzyknęła dziewczyna i wyszła z salonu.
Z uśmiechem na ustach weszła do swojego pokoju. Odsłoniła zasłony w oknie i pozwoliła, aby wiosenne promienie wpadły do pomieszczenia. Otworzyła drzwi balkonowe i wyszła na zewnątrz. Zaciągnęła się świeżym powietrzem spowodowanym przez padający niedawno deszcz. Rozejrzała się dookoła i znowu się uśmiechnęła. Wiosnę nie było tylko czuć, ale i widać. Zbliżała się dużymi krokami, wypędzając srogą zimę. Wśród koronach drzew, można było usłyszeć śpiew ptaków, które niedawno zaszczyciły swoją obecnością w Londynie. Spojrzała na kwiaty, które posadziła w doniczki i postawiła na balkonie. Już było widać pojedyncze zielone listki i malutkie pąki poszczególnych rodzajów roślin.
Spowrotem odwróciła wzrok w stronę słońca i zamknęła oczy. Jej włosy zaczęły tańczyć pod wpływem ciepłego wiaterku.
Poczuła znajome dłonie na swoich biodrach, a potem delikatne pocałunki w okolicy szyi. Zachichotała pod nosem, kiedy Zayn pogładził opuszkami palców jej brzuch, zakryty zwykłą koszulką.
- Zayn, to łaskocze.- powiedziała cicho.
- Wiem to doskonale.- odezwał się chłopak i po woli odwrócił dziewczynę w swoją stronę.- Boże, ale ty jesteś piękna.- powiedział łagodnym tonem i położył swoje ręce na jej policzkach.
- Znowu zaczynasz?- zapytała z sarkazmem.
- Ja jeszcze nie skończyłem.- powiedział i musnął usta dziewczyny.
- Wciąż nie mogę uwierzyć, że tyle czasu wytrzymałeś, kiedy ja niczego nie pamiętałam.- powiedziała szeptem, kiedy oderwali się na kilka centymetrów.- Jesteś...- zaczęła, ale nie mogła znaleźć odpowiedniego słowa, aby dokończyć swoją wypowiedź.
- Jaki?- zapytał z zaciekawieniem.
- Wspaniałym człowiekiem Zayn. I nie mam pojęcia, jak to się stało że JA jestem z tobą. Że JA jestem tą z tych wielu, które mogłeś wybrać podczas każdej swojej podróży.
- Zaczynam wątpić, że nie podoba ci się to, że cię kocham.- powiedział chichocząc.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo mi się to podoba.- szepnęła mu na ucho i wpiła mu się w usta.
Jego ręce zaczęły błądzić delikatnie po plecach Pauli. Wiedział, że mocne uściski sprawiają dziewczynie odrobinę bólu, spowodowane przez nie zarośnięte jeszcze kości żeber. Na samą myśl o nich, Zaynowi jak i Pauli przychodzą do głowy tamte chwile z nocy, o której najchętniej by zapomnieli. Jednak po tych kilku miesiącach, słowa takie jak "wspomnienia" czy "pamięć" nabrały zupełnie innego znaczenia.
- Ale ja ciebie kocham.- szepnął jej na ucho.- A wiesz co jest w tym wszystkim najlepsze?- zapytał podnosząc już wzrok na dziewczynę.
- Oświeć mnie.- zachichotała brunetka.
- To, że w ciągu tych kilku tygodni, mogłem się jeszcze raz w tobie zakochać i wiem, że nie popełniłem żadnego błędu, wyznając tobie miłość.- powiedział opierając przy tym swoje czoło o jej.
- W sumie, mogę powiedzieć o tobie to samo.- odparła z uśmiechem.- Nawet nie wiesz, jak bardzo było mi ciężko ukrywać moje uczucia jakie zawładnęły moje serce...- pocałowała go w nos i po chwili dodała jeszcze jedno zdanie.- Które w całości należy do ciebie.
*
- Londyn! Chcemy was słyszeć!- krzyknął Niall do mikrofonu, na co w odpowiedzi dostał głośny krzyk ze strony publiczności.
- Dziękujemy bardzo!- odezwał się Harry.- Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że możemy po raz kolejny się z wami spotkać.
- Dziękujemy, a zarazem przepraszamy.- powiedział Louis, na co na hali zrobiło się strasznie cicho. Jak to przeprosić? Za co?
- Przeprosić, za to że my już nie zagramy dzisiaj.- odezwał się Zayn.
Fani nie mogli kompletnie tego zrozumieć. Jak to nie zagrają? Przecież na scenie są dopiero od niecałej godziny, a oni już chcę ich opuścić! Chłopcy usłyszeli głośne protesty ze strony tłumu ludzi, na co oni popatrzyli po sobie i szeroko się uśmiechnęli.
- Mamy dla was niespodziankę.- wyjaśnił Niall.- I to nie byle jaką.
Fani nadal byli oburzeni i głośno krzycząc liczne protesty, nie dawali się uspokoić, nawet przez ochronę. Chłopcy znowu popatrzyli po sobie i wzruszając ramionami nie wiedzieli co robić. Przecież taki był plan! Nie mogli niczego zrobić! Oczywiście z chęcią zostaliby jeszcze na scenie, ale ich nowy manager miał inne plany co do tego koncertu.
- Rozumiemy, że jesteście zdenerwowani, ale my na prawdę nie możemy nic zrobić. Czekaliśmy na tę chwilę dosyć długo, żeby teraz się wycofać.- odezwał się w końcu Liam, na co tłum fanek nieco się uspokoiło.
- Pamiętacie datę 23 sierpień 2012 rok?- zapytał Harry.- Podpowiem, że to był nasz koncert na którym stało się coś ważnego.
Wszyscy zaczęli zastanawiać się, co było 7 miesięcy temu na koncercie One Direction. Niektóre fanki zaczęły głośno krzyczeć, mówiąc o po raz pierwszy zaśpiewanie nowej piosenki, czy też, że zeszli ze sceny, aby rozdać autografy.
- Przykro nam, ale to nie jest poprawna odpowiedź.- powiedział Louis, kiedy w końcu usłyszał odpowiedzi z prawej strony sceny.- To było bardzo ważne wydarzenie.
- Kto odgadnie ten...- zaczął Harry i spojrzał na głowę Nialla, na której spoczywała czapka full cap- Ten dostanie czapkę Horana z naszymi autografami, plus zaprosimy tą osobę na scenę i zrobimy z nią zdjęcie. To jak? Wiecie co to było?
Zdenerwowanie można było wyczuć od fanów, którzy zaczęli sobie przypominać wszystkie tamtego roczne wakacyjne koncerty. Niestety na marne. Nikt nie mógł sobie przypomnieć dokładnie, co takiego ważnego stało się 23 sierpnia.
- No trudno. A już miałem nadzieję, że pozbędę się kolejnej rzeczy z garderoby Nialla.- powiedział loczek, na co wszyscy wybuchli śmiechem.
- Ej, to nie było śmieszne.- stwierdził później blondynek, który zrozumiał żart lokersa.
Horan spojrzał w lewą stronę, gdzie najprawdopodobniej siedział Jack. Nie mylił się. Mężczyzna skinął głową, na znak, na co Niall wykonał ten sam ruch.
- Teraz, zobaczycie coś, czego na pewno nie spodziewaliście się, że ujrzycie dzisiejszego wieczoru.- odezwał się Horan.- Powiem wam tylko tyle. Jestem bardzo z tego powodu dumny.
Nie mówiąc nic więcej, chłopcy stanęli na wyznaczonych miejscach i po chwil znajdowali się pod sceną, a na całej hali zgasły światła.
Wszyscy zamilkli nie wiedząc co się dzieje i rozglądali się dookoła czy przypadkiem coś przeoczyli. W końcu usłyszeli cichy dźwięk gitary dobiegającej ze sceny, ale nic nie można było zobaczyć, gdyż nadal było ciemno. W końcu po całej hali rozbrzmiał się delikatny głos.
- It seems to us that we can have it all.
Grasp the white clouds in the sky,
cross the ocean on a single breath,
or go around the world in one day.
I don't need, of nothing more
apart from your shoulders wrapping me up to the sleep.
Of smile welcoming me each time, when we see ourselves.
I need nothing more
apart from you.*
Po raz kolejny tego wieczoru, wielką halę rozbrzmiały głośne krzyki słuchając nowej piosenki. Z uśmiechem na ustach brunetka śpiewała kolejne linijki tekstu, które sama napisała. Była z siebie dumna. Z siebie i podjętej przez nią decyzji. Wiedziała, że będzie trudno. Ale nie miała innego wyboru. Jeżeli chciała być blisko Zayna jak i Nialla, musiała zostać nową artystką POP, której managerem jest Jack. Facet, który pojawił się z znikąd. Który podobno był od Paula. Który wiedział, że Paula podpisze kontrakt z najlepszą wytwórnią muzyczną.
Plusów tego kontraktu było wiele. Między innymi, był związek z Zaynem, którego nie musieli ukrywać. Mogli być w końcu szczęśliwą parą, spacerującą po ulicach Londynu i nikt im w tym nie przeszkodzi.
Była żywym dowodem, że warto wierzyć w spełnianie marzeń. Pomimo tylu upadkach, trudności i przykrościach jakie ją spotkały, w końcu może być szczęśliwą dziewczyną mającą przy sobie najlepszych przyjaciół, nad opiekuńczego brata i kochającego chłopaka. Wszystko układało się tak, jak powinno od samego początku.
*
24 kwiecień 2013r. godzina 18:21
Ufff, nareszcie w domu... Już myślałam, że dzisiaj nie zobaczę swojej sypialni, czy nawet salonu.... Ale jest kilka plusów, jakie pojawiły się dzisiejszego dnia. Pierwszy: MAM PRAWO JAZDY! Nareszcie mogę samodzielnie jeździć samochodem i nie będę musiała wydawać pieniędzy na taksówki, czy zawracać czas Zaynowi. Kolejny jest taki iż dzisiaj skończyliśmy pracę nad moją 3 już piosenką. Razem z Jackiem i Nickiem spędziliśmy w studiu ładnych parę godzin. No ale gdyby nie pomoc Ed'a, do tej pory bym tam siedziała. Facet jest po prostu... ma łeb do tego co robi. Miałam okazję zaśpiewać z nim kilka piosenek i powiem, że to było coś rewelacyjnego! Jack wymyślił, aby na mojej płycie znalazło się kilka duetów. Między innymi z Niallem jako rodzinny duet, właśnie z Ed'em, z Birdy, którą specjalnie zaproszą (podobno ona sama chciała ze mną zaśpiewać...) i chyba z Zaynem , ale to nie jest jeszcze pewne... W ogóle chce abym zaśpiewała z całym One Direction... Hm, całkiem fajny pomysł, ale jestem ciekawa co z tego wyjdzie. Na razie muszę jeszcze popracować nad moimi solowymi piosenkami.
Kolejny plus, to W KOŃCU Liam i Alice są razem. Wydawało mi się, że już są od dawna parą, a tu się okazuje, że nie byli jeszcze gotowi... Jak dla mnie razem wyglądają aż uroczo. Ona taka spontaniczna i zwariowana, a on taki cichy i spokojny chłopak. W końcu przeciwieństwa się przyciągają, nie?
No i najważniejsze zostawiłam na końcu. Aria dzisiaj urodziła. Podobno dziewczynkę, która od razu trafiła do swojej nowej rodziny, która ją adoptuje. A Aria, później.... no cóż, postąpiła jak chciała. Wolała umrzeć, niż siedzieć w więzieniu. Tak, Aria popełniła samobójstwo. Nie mam pojęcia tylko jak! Ehh, obawiam się tylko że wszystko wypaplała. Tak czy inaczej prasa, szybko dowiedziała się co zrobiła i mi i One Direction, czy nawet Paulowi i rodzinie Mike.
Co do Paula, dostaliśmy dzisiaj pocztówkę z "wakacji" byłego managera. Facet dobrze się bawi w Los Angeles ze swoją siostrą i nie zamierzają tutaj wrócić. Ważne, że są szczęśliwi.
- Już jestem!- usłyszeć można było głos Zayna wchodzącego do domu.- Kotku, gdzie jesteś?
- W salonie!- krzyknęła w stronę kuchni, gdzie zapewne wszedł jej chłopak.
Zamknęła swój pamiętnik i położyła go na stoliczku, z którego wzięła kubek już z zimną herbatą. Skrzywiła się na samą myśl o tym ,ale jednak upiła kilka łyków.
- Jak minął dzień?- zapytał Mulat, który objął dziewczynę od tyłu i zaczął składać pojedyncze pocałunki na szyi brunetki.
- Całkiem dobrze. W końcu mam prawo jazdy i była dzisiaj jeszcze w studiu.- odparła i pocałowała chłopaka w policzek.
- No to mamy co świętować! A jak w studiu?
- Jak najlepiej. Skończyliśmy dzisiaj prace nad Only you.
- Super!- krzyknął szczęśliwy i usiadł koło dziewczyny na kanapie.- Słyszałaś o Arii?
- Taaa. Jestem ciekawa dlaczego tak postąpiła... Ale nie mówmy o niej.- głośno westchnęła i przeczesała swoją ręką włosy bruneta.- A ty co dzisiaj ciekawego robiłeś?
- Byłem w naszym starym domu podpisać jakieś papiery i już jutro zostanie wystawiony na sprzedaż. Szkoda takiej dużej willi, ale cóż, każdy ułożył sobie życie.- powiedział z uśmiechem.- No i byłem nad jeziorem zobaczyć, jak tam idą prace. Na razie wszystko idzie po naszej myśli.
- Mam pewien pomysł...- szepnęła Paula i spojrzała na Malika.- Chodźmy spełnimy marzenia niektórym osobą.
- Co masz na myśli?- zapytał lekko zdziwiony.
W odpowiedzi wzięła swój laptop i zalogowała się na Twittera. Nie patrząc nawet na główną stronę dodała szybki wpis i wylogowała się z portalu.
- A teraz idziemy na spacer.- powiedziała i podniosła się z kanapy.
- Coś znowu wymyśliła?- zapytał rozbawiony chłopak.
- Skoro nasze marzenia się spełniły, to dlaczego innym nie mogą?- zapytała i ruszyła w stronę holu, gdzie założyła swoje trampki i wiosenną kurtkę.- No rusz się. Nie chcesz chyba, żeby na nas czekali.
- Mogę dowiedzieć się, co napisałaś?- zapytał wiążąc buty.
- Sam sobie zobacz.- odparła i wyszła z domu.
Zayn głośno westchnął i wyjął swój telefon. Włącz aplikację i poczekał kilka sekund, aby główna strona się otworzyła. Znalazł odpowiedni tweet i zaśmiał się pod nosem.
"Spacer z Liamem w Hyde Park w Londynie, godzina 18.50. Ktoś chętny na doczepkę?"
- I jak ciebie tu nie kochać?- zapytał, kiedy wyszedł już z domu.
- Zadam to samo pytanie tobie...- odrzekła i czule pocałowała chłopaka.
------
* tekst jest wytworem mojej wyobraźni, w dosłownym tłumaczeniu:
Wydaje nam się, ze możemy mieć wszystko.
Chwycić białej chmury na niebie,
przepłynąć ocean na jednym wdechu,
czy okrążyć świat w jeden dzień.
Ja nie potrzebuję, niczego więcej
oprócz twoich ramion otulających mnie do snu.
Uśmiechu witającego mnie za każdym razem, gdy się widzimy.
Ja nie potrzebuję niczego więcej
oprócz ciebie.
- No to w takim układzie, nie mogę doczekać się soboty.- powiedział i uśmiechnął się szeroko.
- Ja również.- dziewczyna uśmiechnęła się szeroko.
- Paula, jesteś pewna? Wiesz, że później nie będzie odwrotu.- zapytał zatroskany Horan.
- Niall, wiem w jakie gówno się pakuję i wiem też, że ty też w nim jesteś, także będziemy razem.- powiedziała z uśmiechem i podpisała ostatnie papiery leżące na stole.
- Cieszę się, że się pani zgodziła.- mężczyzna uśmiechnął się szeroko i schował kartki do swojej teczki.
- Mówmy może po imieniu.- brunetka uśmiechnęła się szeroko i wyciągnęła swoją dłoń.- Paula.
- Jack.- również się uśmiechnął i uścisnął kruchą dłoń dziewczyny.- Chciałbym jeszcze powiedzieć, żebyście byli tego świadomi, że Paul to wymyślił. Powiedział, że tak będzie łatwiej.- wyjaśnił.
- I miał rację. Teraz będzie o wiele łatwiej.- powiedział Zayn i pocałował Paulę w policzek.
- Jutro próba. Macie być wszyscy, bez wyjątku.- nakazał Jack i podniósł się z kanapy.- O 16.00 chcę was widzieć. Tylko nie spóźnijcie się.- głośno westchnął i udał się do wyjścia.
- O 15.00 mam wizytę kontrolną w szpitalu...- szepnęła dziewczyna.
- No to spotkamy się o 16.15 i ani minuty dłużej.- powiedział Jack. Pożegnał się i wyszedł z domu.
Kiedy usłyszeli zamykające się drzwi, wszyscy głośno krzyknęli i skoczyli do góry z radości.
- Nareszcie! Wolność!- krzyknął uradowany Lou, na co wszyscy się zaśmiali.
- Nie tak do końca, ale po części masz trochę racji.- zaśmiał się Harry i poklepał Louisa po ramieniu.
- Gdzie są tak w ogóle dziewczyny?- zapytała Paula i rozejrzała się po pokoju.
- Pojechały coś załatwić.- wypalił szybko Zayn i objął brunetkę ramieniem.- Kto głodny?- zapytał szybko.
- To jest pytanie retoryczne Zayn...- westchnął Harry i spojrzał na Nialla, który chichotał pod nosem.- Pójdę zamówić pizzę.
- Od razu 10.- powiedziała z sarkazmem Paula i pocałowała swojego chłopaka w usta.
- Już wolałem jak się kłócicie.- wyznał Tomlinson, na co dostał od Zayna poduszką, którą szybko zabrał z kanapy.- Ała! A to za co?
- Za niewinność!- krzyknęła dziewczyna i wyszła z salonu.
Z uśmiechem na ustach weszła do swojego pokoju. Odsłoniła zasłony w oknie i pozwoliła, aby wiosenne promienie wpadły do pomieszczenia. Otworzyła drzwi balkonowe i wyszła na zewnątrz. Zaciągnęła się świeżym powietrzem spowodowanym przez padający niedawno deszcz. Rozejrzała się dookoła i znowu się uśmiechnęła. Wiosnę nie było tylko czuć, ale i widać. Zbliżała się dużymi krokami, wypędzając srogą zimę. Wśród koronach drzew, można było usłyszeć śpiew ptaków, które niedawno zaszczyciły swoją obecnością w Londynie. Spojrzała na kwiaty, które posadziła w doniczki i postawiła na balkonie. Już było widać pojedyncze zielone listki i malutkie pąki poszczególnych rodzajów roślin.
Spowrotem odwróciła wzrok w stronę słońca i zamknęła oczy. Jej włosy zaczęły tańczyć pod wpływem ciepłego wiaterku.
Poczuła znajome dłonie na swoich biodrach, a potem delikatne pocałunki w okolicy szyi. Zachichotała pod nosem, kiedy Zayn pogładził opuszkami palców jej brzuch, zakryty zwykłą koszulką.
- Zayn, to łaskocze.- powiedziała cicho.
- Wiem to doskonale.- odezwał się chłopak i po woli odwrócił dziewczynę w swoją stronę.- Boże, ale ty jesteś piękna.- powiedział łagodnym tonem i położył swoje ręce na jej policzkach.
- Znowu zaczynasz?- zapytała z sarkazmem.
- Ja jeszcze nie skończyłem.- powiedział i musnął usta dziewczyny.
- Wciąż nie mogę uwierzyć, że tyle czasu wytrzymałeś, kiedy ja niczego nie pamiętałam.- powiedziała szeptem, kiedy oderwali się na kilka centymetrów.- Jesteś...- zaczęła, ale nie mogła znaleźć odpowiedniego słowa, aby dokończyć swoją wypowiedź.
- Jaki?- zapytał z zaciekawieniem.
- Wspaniałym człowiekiem Zayn. I nie mam pojęcia, jak to się stało że JA jestem z tobą. Że JA jestem tą z tych wielu, które mogłeś wybrać podczas każdej swojej podróży.
- Zaczynam wątpić, że nie podoba ci się to, że cię kocham.- powiedział chichocząc.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo mi się to podoba.- szepnęła mu na ucho i wpiła mu się w usta.
Jego ręce zaczęły błądzić delikatnie po plecach Pauli. Wiedział, że mocne uściski sprawiają dziewczynie odrobinę bólu, spowodowane przez nie zarośnięte jeszcze kości żeber. Na samą myśl o nich, Zaynowi jak i Pauli przychodzą do głowy tamte chwile z nocy, o której najchętniej by zapomnieli. Jednak po tych kilku miesiącach, słowa takie jak "wspomnienia" czy "pamięć" nabrały zupełnie innego znaczenia.
- Ale ja ciebie kocham.- szepnął jej na ucho.- A wiesz co jest w tym wszystkim najlepsze?- zapytał podnosząc już wzrok na dziewczynę.
- Oświeć mnie.- zachichotała brunetka.
- To, że w ciągu tych kilku tygodni, mogłem się jeszcze raz w tobie zakochać i wiem, że nie popełniłem żadnego błędu, wyznając tobie miłość.- powiedział opierając przy tym swoje czoło o jej.
- W sumie, mogę powiedzieć o tobie to samo.- odparła z uśmiechem.- Nawet nie wiesz, jak bardzo było mi ciężko ukrywać moje uczucia jakie zawładnęły moje serce...- pocałowała go w nos i po chwili dodała jeszcze jedno zdanie.- Które w całości należy do ciebie.
*
- Londyn! Chcemy was słyszeć!- krzyknął Niall do mikrofonu, na co w odpowiedzi dostał głośny krzyk ze strony publiczności.
- Dziękujemy bardzo!- odezwał się Harry.- Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że możemy po raz kolejny się z wami spotkać.
- Dziękujemy, a zarazem przepraszamy.- powiedział Louis, na co na hali zrobiło się strasznie cicho. Jak to przeprosić? Za co?
- Przeprosić, za to że my już nie zagramy dzisiaj.- odezwał się Zayn.
Fani nie mogli kompletnie tego zrozumieć. Jak to nie zagrają? Przecież na scenie są dopiero od niecałej godziny, a oni już chcę ich opuścić! Chłopcy usłyszeli głośne protesty ze strony tłumu ludzi, na co oni popatrzyli po sobie i szeroko się uśmiechnęli.
- Mamy dla was niespodziankę.- wyjaśnił Niall.- I to nie byle jaką.
Fani nadal byli oburzeni i głośno krzycząc liczne protesty, nie dawali się uspokoić, nawet przez ochronę. Chłopcy znowu popatrzyli po sobie i wzruszając ramionami nie wiedzieli co robić. Przecież taki był plan! Nie mogli niczego zrobić! Oczywiście z chęcią zostaliby jeszcze na scenie, ale ich nowy manager miał inne plany co do tego koncertu.
- Rozumiemy, że jesteście zdenerwowani, ale my na prawdę nie możemy nic zrobić. Czekaliśmy na tę chwilę dosyć długo, żeby teraz się wycofać.- odezwał się w końcu Liam, na co tłum fanek nieco się uspokoiło.
- Pamiętacie datę 23 sierpień 2012 rok?- zapytał Harry.- Podpowiem, że to był nasz koncert na którym stało się coś ważnego.
Wszyscy zaczęli zastanawiać się, co było 7 miesięcy temu na koncercie One Direction. Niektóre fanki zaczęły głośno krzyczeć, mówiąc o po raz pierwszy zaśpiewanie nowej piosenki, czy też, że zeszli ze sceny, aby rozdać autografy.
- Przykro nam, ale to nie jest poprawna odpowiedź.- powiedział Louis, kiedy w końcu usłyszał odpowiedzi z prawej strony sceny.- To było bardzo ważne wydarzenie.
- Kto odgadnie ten...- zaczął Harry i spojrzał na głowę Nialla, na której spoczywała czapka full cap- Ten dostanie czapkę Horana z naszymi autografami, plus zaprosimy tą osobę na scenę i zrobimy z nią zdjęcie. To jak? Wiecie co to było?
Zdenerwowanie można było wyczuć od fanów, którzy zaczęli sobie przypominać wszystkie tamtego roczne wakacyjne koncerty. Niestety na marne. Nikt nie mógł sobie przypomnieć dokładnie, co takiego ważnego stało się 23 sierpnia.
- No trudno. A już miałem nadzieję, że pozbędę się kolejnej rzeczy z garderoby Nialla.- powiedział loczek, na co wszyscy wybuchli śmiechem.
- Ej, to nie było śmieszne.- stwierdził później blondynek, który zrozumiał żart lokersa.
Horan spojrzał w lewą stronę, gdzie najprawdopodobniej siedział Jack. Nie mylił się. Mężczyzna skinął głową, na znak, na co Niall wykonał ten sam ruch.
- Teraz, zobaczycie coś, czego na pewno nie spodziewaliście się, że ujrzycie dzisiejszego wieczoru.- odezwał się Horan.- Powiem wam tylko tyle. Jestem bardzo z tego powodu dumny.
Nie mówiąc nic więcej, chłopcy stanęli na wyznaczonych miejscach i po chwil znajdowali się pod sceną, a na całej hali zgasły światła.
Wszyscy zamilkli nie wiedząc co się dzieje i rozglądali się dookoła czy przypadkiem coś przeoczyli. W końcu usłyszeli cichy dźwięk gitary dobiegającej ze sceny, ale nic nie można było zobaczyć, gdyż nadal było ciemno. W końcu po całej hali rozbrzmiał się delikatny głos.
- It seems to us that we can have it all.
Grasp the white clouds in the sky,
cross the ocean on a single breath,
or go around the world in one day.
I don't need, of nothing more
apart from your shoulders wrapping me up to the sleep.
Of smile welcoming me each time, when we see ourselves.
I need nothing more
apart from you.*
Po raz kolejny tego wieczoru, wielką halę rozbrzmiały głośne krzyki słuchając nowej piosenki. Z uśmiechem na ustach brunetka śpiewała kolejne linijki tekstu, które sama napisała. Była z siebie dumna. Z siebie i podjętej przez nią decyzji. Wiedziała, że będzie trudno. Ale nie miała innego wyboru. Jeżeli chciała być blisko Zayna jak i Nialla, musiała zostać nową artystką POP, której managerem jest Jack. Facet, który pojawił się z znikąd. Który podobno był od Paula. Który wiedział, że Paula podpisze kontrakt z najlepszą wytwórnią muzyczną.
Plusów tego kontraktu było wiele. Między innymi, był związek z Zaynem, którego nie musieli ukrywać. Mogli być w końcu szczęśliwą parą, spacerującą po ulicach Londynu i nikt im w tym nie przeszkodzi.
Była żywym dowodem, że warto wierzyć w spełnianie marzeń. Pomimo tylu upadkach, trudności i przykrościach jakie ją spotkały, w końcu może być szczęśliwą dziewczyną mającą przy sobie najlepszych przyjaciół, nad opiekuńczego brata i kochającego chłopaka. Wszystko układało się tak, jak powinno od samego początku.
*
24 kwiecień 2013r. godzina 18:21
Ufff, nareszcie w domu... Już myślałam, że dzisiaj nie zobaczę swojej sypialni, czy nawet salonu.... Ale jest kilka plusów, jakie pojawiły się dzisiejszego dnia. Pierwszy: MAM PRAWO JAZDY! Nareszcie mogę samodzielnie jeździć samochodem i nie będę musiała wydawać pieniędzy na taksówki, czy zawracać czas Zaynowi. Kolejny jest taki iż dzisiaj skończyliśmy pracę nad moją 3 już piosenką. Razem z Jackiem i Nickiem spędziliśmy w studiu ładnych parę godzin. No ale gdyby nie pomoc Ed'a, do tej pory bym tam siedziała. Facet jest po prostu... ma łeb do tego co robi. Miałam okazję zaśpiewać z nim kilka piosenek i powiem, że to było coś rewelacyjnego! Jack wymyślił, aby na mojej płycie znalazło się kilka duetów. Między innymi z Niallem jako rodzinny duet, właśnie z Ed'em, z Birdy, którą specjalnie zaproszą (podobno ona sama chciała ze mną zaśpiewać...) i chyba z Zaynem , ale to nie jest jeszcze pewne... W ogóle chce abym zaśpiewała z całym One Direction... Hm, całkiem fajny pomysł, ale jestem ciekawa co z tego wyjdzie. Na razie muszę jeszcze popracować nad moimi solowymi piosenkami.
Kolejny plus, to W KOŃCU Liam i Alice są razem. Wydawało mi się, że już są od dawna parą, a tu się okazuje, że nie byli jeszcze gotowi... Jak dla mnie razem wyglądają aż uroczo. Ona taka spontaniczna i zwariowana, a on taki cichy i spokojny chłopak. W końcu przeciwieństwa się przyciągają, nie?
No i najważniejsze zostawiłam na końcu. Aria dzisiaj urodziła. Podobno dziewczynkę, która od razu trafiła do swojej nowej rodziny, która ją adoptuje. A Aria, później.... no cóż, postąpiła jak chciała. Wolała umrzeć, niż siedzieć w więzieniu. Tak, Aria popełniła samobójstwo. Nie mam pojęcia tylko jak! Ehh, obawiam się tylko że wszystko wypaplała. Tak czy inaczej prasa, szybko dowiedziała się co zrobiła i mi i One Direction, czy nawet Paulowi i rodzinie Mike.
Co do Paula, dostaliśmy dzisiaj pocztówkę z "wakacji" byłego managera. Facet dobrze się bawi w Los Angeles ze swoją siostrą i nie zamierzają tutaj wrócić. Ważne, że są szczęśliwi.
- Już jestem!- usłyszeć można było głos Zayna wchodzącego do domu.- Kotku, gdzie jesteś?
- W salonie!- krzyknęła w stronę kuchni, gdzie zapewne wszedł jej chłopak.
Zamknęła swój pamiętnik i położyła go na stoliczku, z którego wzięła kubek już z zimną herbatą. Skrzywiła się na samą myśl o tym ,ale jednak upiła kilka łyków.
- Jak minął dzień?- zapytał Mulat, który objął dziewczynę od tyłu i zaczął składać pojedyncze pocałunki na szyi brunetki.
- Całkiem dobrze. W końcu mam prawo jazdy i była dzisiaj jeszcze w studiu.- odparła i pocałowała chłopaka w policzek.
- No to mamy co świętować! A jak w studiu?
- Jak najlepiej. Skończyliśmy dzisiaj prace nad Only you.
- Super!- krzyknął szczęśliwy i usiadł koło dziewczyny na kanapie.- Słyszałaś o Arii?
- Taaa. Jestem ciekawa dlaczego tak postąpiła... Ale nie mówmy o niej.- głośno westchnęła i przeczesała swoją ręką włosy bruneta.- A ty co dzisiaj ciekawego robiłeś?
- Byłem w naszym starym domu podpisać jakieś papiery i już jutro zostanie wystawiony na sprzedaż. Szkoda takiej dużej willi, ale cóż, każdy ułożył sobie życie.- powiedział z uśmiechem.- No i byłem nad jeziorem zobaczyć, jak tam idą prace. Na razie wszystko idzie po naszej myśli.
- Mam pewien pomysł...- szepnęła Paula i spojrzała na Malika.- Chodźmy spełnimy marzenia niektórym osobą.
- Co masz na myśli?- zapytał lekko zdziwiony.
W odpowiedzi wzięła swój laptop i zalogowała się na Twittera. Nie patrząc nawet na główną stronę dodała szybki wpis i wylogowała się z portalu.
- A teraz idziemy na spacer.- powiedziała i podniosła się z kanapy.
- Coś znowu wymyśliła?- zapytał rozbawiony chłopak.
- Skoro nasze marzenia się spełniły, to dlaczego innym nie mogą?- zapytała i ruszyła w stronę holu, gdzie założyła swoje trampki i wiosenną kurtkę.- No rusz się. Nie chcesz chyba, żeby na nas czekali.
- Mogę dowiedzieć się, co napisałaś?- zapytał wiążąc buty.
- Sam sobie zobacz.- odparła i wyszła z domu.
Zayn głośno westchnął i wyjął swój telefon. Włącz aplikację i poczekał kilka sekund, aby główna strona się otworzyła. Znalazł odpowiedni tweet i zaśmiał się pod nosem.
"Spacer z Liamem w Hyde Park w Londynie, godzina 18.50. Ktoś chętny na doczepkę?"
- I jak ciebie tu nie kochać?- zapytał, kiedy wyszedł już z domu.
- Zadam to samo pytanie tobie...- odrzekła i czule pocałowała chłopaka.
------
* tekst jest wytworem mojej wyobraźni, w dosłownym tłumaczeniu:
Wydaje nam się, ze możemy mieć wszystko.
Chwycić białej chmury na niebie,
przepłynąć ocean na jednym wdechu,
czy okrążyć świat w jeden dzień.
Ja nie potrzebuję, niczego więcej
oprócz twoich ramion otulających mnie do snu.
Uśmiechu witającego mnie za każdym razem, gdy się widzimy.
Ja nie potrzebuję niczego więcej
oprócz ciebie.
Dodaję cociaż nie było 6 komentarzy. Moja decyzja jest nieodwołalna. Odchodzę z bloga. Życzę, żeby sie wam wiodło. Papatki :* ~ ostatni wpis Malikowej
Subskrybuj:
Posty (Atom)




.png)