wtorek, 10 września 2013

Niall- cz. X


*Paula*
Kiedy jest źle, zawsze powtarzałam sobie, że gorzej już być nie może. Ale potem dochodzę do wniosku, że jednak może...
Czy to tak trudno zrozumieć? Że tak cholernie ci na kimś zależy, że nie możesz bez tej osoby wytrzymać nawet godziny.
Przechadzałam się po jednym z londyńskich parków i robiłam zdjęcia. Zazdrościłam tym ludziom, co koło mnie przechodzili. Mieli uśmiechnięte twarze, że aż miło było na nich patrzeć. Czy to takie trudne unieść jedne z kącików ust do góry? W moim przypadku tak. Nie da się od tak zapomnieć, to co wydarzyło się minionego wieczoru. Może on tego nie pamięta, ale ja będę.
- Mogę prosić o autograf?- zapytała jedna dziewczyna.
Siedziałam na jednej z ławek, do których podeszła grupka młodych dziewczyn.
- Przepraszam, co takiego?- zapytałam zdezorientowana.
- Paula Horan??- zapytała druga dziewczyna.
Mimo woli uśmiechnęłam się.
- Tak, to ja.
Dziewczyny pisnęły z radości i podsunęły mi kartki i długopisy.
- Przepięknie śpiewasz! Mogłabym cały czas słuchać twojego głosu!- zaczęła mówić jedna, a ja podpisywałam się na białych kartkach.
- Dziękuje, to bardzo miłe to co mówisz.
- Ale jednak najbardziej podobało mi się jak śpiewałaś z Zaynem. To było coś... A on tak na ciebie patrzył, że ohh... Sama bym chciała, żeby ktoś patrzył na mnie z taką miłością, jak on patrzył na ciebie.
Zamurowało mnie jej wypowiedź. Dziewczyny spojrzały na mnie niepewnie, a potem wybuchły głośnym śmiechem.
- Nie mów, że tego nie zauważyłaś...
- Gdyby Zayn nie byłby z Arią, już dawno powiedziałabym że jesteście parą. Chociaż, teraz Aria zrobiła mu takie świństwo że lepiej nie mówić... Więc, co? Jesteście razem?- zapytała przejętym głosem brunetka
- Nie, my się tylko przyjaźnimy...- o ile można nazwać to przyjaźnią...
- Szkoda, fajnie byście razem wyglądali. A tak w ogóle to przepięknie wyglądałaś! Normalnie, rewelacja!- zaczęła piszczeć blondynka. Ludzie te dziewczyny mogły mieć gdzieś tak po 14 lat, a zachowywały się jak pięciolatki, które patrzą na swoją wymarzoną zabawkę.
- Mogłybyśmy zrobić z tobą zdjęcie?- zapytała kolejna dziewczyna.
- Jasne. Nie ma sprawy.
I już miałyśmy kilka fotek. Poprosiłam, żeby zrobiły też moim aparatem. A co mi tam, trzeba mieć jakąś pamiątkę.
- Ojejku! Mam zdjęcie z Paulą Horan!-zaczęła drzeć się jedna dziewczyna. Zaczęłam się śmiać z tej dziwnej sytuacji.
- Nawet nie wiesz, jak się cieszymy, że cię spotkałyśmy.
- Spokojnie, przecież jestem zwykłą dziewczyną, która tylko zaśpiewała i nic więcej...- zaczęłam mówić.
- Zwykłą? Chyba jeszcze nie ogarnęłaś, że jesteś rozpoznawana już w całym Londynie. Ludzie będą bić się o twój autograf.
- Na razie to wam jako pierwszym dawałam, także...
Moją wypowiedź przerwał dzwonek telefonu.
- Wybaczcie dziewczyny, ale muszę odebrać.
- To my już nie będziemy przeszkadzać. Do zobaczenia!- krzyknęła jedna dziewczyna i już ich nie było. Wariatki. No normalnie wariatki. Spojrzałam na wyświetlacz i odebrałam telefon.
- Jeszcze się nie zgubiłam braciszku.
- A skąd wiesz, że akurat o to chcę cię zapytać? A może, zupełnie o coś innego?
- Jasne, bo ci uwierzę. Coś się stało?
- Nic po prostu... eh no dobra, martwię się o ciebie. Już od trzech godzin nie ma cię w domu. Gdzie jesteś?
- Niedaleko. Właśnie rozdawałam swoje pierwsze w życiu autografy.
- Na serio? Gdzie?
- Na teraz złapały mnie jakieś dziewczyny. No dobra, mniejsza o to, co chcesz? Obiad, czy już kolację?
- Właściwie to chcieliśmy obejrzeć jakiś film, ale twoja propozycja jest bardziej kusząca.
- Ehh, zamknij się Horan...
- Dobra, to gdzie jesteś? Mam przyjechać po ciebie?
- Za godzinę będę, okej?
- Hm, dosyć długo... A tak w ogóle, to jak ty jesteś ubrana, co? Z tego co pamiętam wyszłaś w samym sweterku, bez żadnej kurtki, a zaraz będzie padać!
- Niall, to moja sprawa w to co się ubieram! I przestań się o mnie aż tak martwić! Przecież małą dziewczynką już nie jestem.
- Ale na zawsze będziesz już moją młodszą siostrą, o która będę się troszczyć. To gdzie jesteś? Za pięć minut przyjadę po ciebie.
Podałam adres i Niall szybko się rozłączył. Dopiero teraz zauważyłam, ze wszyscy byli ciepło poubierani, tylko ja oczywiście musiałam być inna. Zaczęłam odczuwać chłód, który do tej pory mi nie przeszkadzał.
Skuliłam nogi pod brodę i dalej siedziałam na ławce, pomimo, że zaczął padać deszcz. Schowałam aparat do torebki, żeby mi się nie uszkodził. Rozejrzałam się dookoła. Wszyscy tylko uciekali od deszczu, chowali głowy a kapturach, zapinali się pod samą szyję. Dziwna jest tu pogoda. Najpierw świeci słońce, potem pada deszcz. Jak na razie to dosyć chłodne są te wakacje...
Nagle poczułam jak ktoś okrywa mnie ciepłą kurtką, w którą od razu się wtuliłam.
- Nie lepiej wrócić do domu? Czy wolisz na  serio wylądować w łóżku z katarem?
- NIall miał po mnie przecież przyjechać...
- Tak wiem. Zatrzymał go Paul, który załatwił wam już wywiad w jednej telewizji. Prosił, żebym po ciebie pojechał. A przy okazji wziąłem coś ciepłego do ubrania.
- Jaki znowu wywiad?
- Na serio chcesz rozmawiać kiedy pada deszcz?
- Jak nie chcesz ze mną rozmawiać, to przecież nie musisz.
- Możesz mi powiedzieć, co ci się stało?
- A dlaczego miałoby mi się coś stać?
- Jesteś smutna. Gdzie pojawiła się tamta Paula, z której aż biło ciepło?
- Powiedziałam już. Jak nie chcesz ze mną rozmawiać, to odejdź.
- Nie zostawię cię. Ty mnie nie zostawiłaś na imprezie. Pomogłaś mi. Więc i ja tobie teraz pomogę.
- Tylko, że ja nie potrzebuję niczyjej pomocy.
- Chodźmy już. Chłopaki będą się martwić.
- Idź sam. Ja jeszcze tutaj zostanę.
- Zła odpowiedź.
I zaraz Zayn wziął mnie na ręce. Chciałam się wyrwać, ale ten mocno mnie trzymał i kierował się prosto do samochodu, cały czas patrząc się w moje oczy, jakby chciał czegoś się z nich dowiedzieć.
Co chcesz wiedzieć? To jak bardzo cię nienawidzę, czy to że cię kocham? Czy może chcesz się dowiedzieć, ile zadałeś mi bólu kiedy powiedziałeś, że nic nie pamiętasz. Że przepraszasz, za to co zrobiłeś. Powiedziałeś. Tylko, że ja nie chciałam usłyszeć przeprosin...
W końcu doszliśmy do samochodu. Zayn usadowił mnie na siedzeniu, a ja skuliłam tylko nogi. Zamknął za mną drzwi i zaraz pojawił się koło mnie.
Ruszyliśmy, a Liam włączył ogrzewanie. Krople wody zaczęły spływać mi po policzku. Byłam cała mokra. Do suchej nitki przesiąknięta deszczem. Tak samo jak on. Gdyby nie Zayn, pewnie siedziałabym w parku jeszcze przez dobre parę godzin.
- Przeze mnie to ty będziesz chory.- powiedziałam, kiedy Zayn kichnął.
- Czego się nie robi dla ważnej w twoim życiu osoby.
Zamurowało mnie. Spojrzałam na niego pytającym wzrokiem. Chciałam już wyjść z samochodu, gdyż już byliśmy pod domem, ale Zayn mnie zatrzymał.
- Pala, ja... ja muszę się ciebie o coś zapytać...
- Pytaj...-powiedziałam obojętnie, chociaż bardzo się bałam, tego co chce wiedzieć.
- Czy ty... czy...- zaczął się jąkać, a mi zachciało się śmiać, ale zauważyłam, że to nie jest dobra pora na śmiechy.
- Cz ty pam...-znowu zaczął mówić, ale drzwi od strony pasażera gwałtownie się otworzyły.
- Długo będziecie jeszcze tak siedzieć w tym samochodzie? Wszyscy czekamy na was!- krzyknął Liam.
Zayn spiorunował go wzrokiem, przez co się lekko zaśmiałam.
- No chodźcie już!
Opuściłam bez słowa wnętrze samochód i poszłam za Li do domu.
Byłam ciekawa co takiego chciał się mnie zapytać Zayn. Szkoda, że Liam mu przeszkodził. Trudno, jak to coś ważnego to sam przyjdzie.
- Rany boskie! Wyglądasz gorzej niż zmokła kura!- krzyknął Lou, kiedy byłam już w środku.
- Dzięki Lou za komplement.
- Zawsze do usług.- skłonił się nisko i szeroko się uśmiechnął.- Idź się przebierz. Paul czeka na ciebie w salonie.
Westchnęłam tylko. Ciekawe co chce ode mnie ten człowiek? Zayn coś mówił o jakimś wywiadzie. Jakoś nie mam ochoty  odpowiadać na jakieś durne pytania dziennikarzy.
Poszłam do siebie i przebrałam się w suche ciuchy. Włosy rozczesałam i związałam w niedbałego koka. Po 15 minutach zeszłam na dół.
- No, jesteś nareszcie!- krzyknął mój brat.
- Co się stało?- zapytałam.
- Witaj, miło cię znowu widzieć.- przywitał się grzecznie Paul. Jakoś nie miałam ochoty z nim gadać.
- Możemy przejść do rzeczy?
- Załatwiłem wam wywiad. Jutro o 09.00 macie się zjawić w telewizji. Wszyscy.
- Mówiłeś, że tylko nasze rodzeństwo...-zaczął Harry.
- Tak, ale zmieniłem zdanie. Dobrze wam zrobi taki wywiad przed trasą koncertową.
Co takiego? Jaka znowu trasa koncertowa? O czym on pierdoli?!
- Rozmawiałem też z kilkoma znajomymi. W przyszłym tygodniu Paula masz zaśpiewać na balu charytatywnym.
- A kim ty jesteś dla mnie, że będziesz mi mówić co ja mam robić?- zapytałam zdenerwowana- Jesteś przecież managerem Ona Direction, a nie Pauli Horan.
- Nie bądź głupia... Jutro wywiad, w sobotę na balu, hm... z tego co pamiętam macie jeszcze dwa koncerty, a potem trasa.  Będzie ona trwać zaledwie dwa tygodnie, także nie ma wielkiej rewelacji. Oczywiście w trasę Paula też jedzie.
- Pieprz się.- powiedziałam tylko i wyszłam z salonu. Na schodach zatrzymał mnie Niall.
- Co ty odwalasz?
- Co ja odwalam?! To chyba ty powinieneś zadać sobie to pytanie! Nie jestem, ani nie chcę być jakąś gwizdką na zawołanie! Nikt mi nie będzie mówił co ja będę robić, gdzie śpiewać, z kim rozmawiać. Rozumiesz, nikt! A na pewno nie ten ktoś, kto myśli że jest już wszystko okej, po tym co powiedział!
- Jeżeli ten ktoś się tobą interesuje, to myśli, że warto się tobą zająć.- powiedział Paul, który dołączył do naszej dyskusji, a zanim przyszła reszta chłopaków.
- W dupie to mam! Chcę być normalną dziewczyną, która ma normalne życie. Jutro wywiad? Okej, nie ma sprawy. Na balu, również mogę zaśpiewać, ale w żadną trasę koncertową nie jadę!
- Zastanów się jeszcze...
- Decyzja już podjęta.- powiedziałam i pobiegłam do swojego pokoju.
Wiedziałam. Znowu miałam rację. Ale czy ktoś będzie słuchał Pauli? Oczywiście, że nie!
Chciałabym wrócić do domu. Do mamy i do Alice. Tak bardzo za nimi tęsknię...
Położyłam się na łóżko i zaczęłam szlochać.
Usłyszałam jak ktoś wchodzi do mojego pokoju. Usiadł za mną na łóżku i mocno mnie objął. Odwróciłam się w drugą stronę i nie zważając kim była to osoba, mocno się do niej przytuliłam.
Łzy zaczęły płynąć strużkami po moich policzkach.
Dlaczego moje życie musi być takie trudne? Bo co, bo nie chcę zagrać koncertu? Nie, to nie o to chodzi... Po prostu miałam dosyć tego, że każdy mi mówi co mam robić. Jakbym była jedną z tych kukiełek i ktoś cały czas ciągnie mnie za sznurki. Miałam po prostu tego dosyć.
- Hej, nie płacz. Pogadamy jeszcze z Paulem. Tylko proszę cię, nie płacz.- powiedział Liam, który trzymał moją głowę w swoich rękach.
- Powiedz mi, dlaczego wszyscy się tak mnie uczepili? Dlaczego wszyscy mi mówią co będzie dla mnie najlepsze i co mam robić?
- Dlatego, że jesteś niesamowitą dziewczyną. Wszyscy chcą dla ciebie jak najlepiej. Musi się ktoś tobą zająć. A że jesteś teraz znana jako siostra Nialla i to właśnie dzięki tobie będziemy rozpoznawani.
- Czyli wy macie to, że macie więcej fanów, a ja...?
- Czwórkę zwariowanych kumpli, jednego bardzo kochającego brata i wspomnienia, które zostaną do końca życia.- powiedział Li i szeroko się uśmiechnął.
- Dziękuję Liam. Przynajmniej ty wiesz co powiedzieć.
- Zawsze do usług. No dobra, a teraz proszę cię już nie płacz i chodź na dół. Paul, chce z tobą jeszcze pogadać.
- Muszę? Nie chcę widzieć tego człowieka...
- Nie dziwię ci się, ale im szybciej zejdziemy na dół, tym szybciej Paul sobie pójdzie a my będziemy oglądać film.
Podziękowałam jeszcze raz Liamowi i poszliśmy razem na dół do salonu, gdzie wszyscy siedzieli i milczeli.
- Okej, to co jeszcze chcesz ode mnie?- zapytałam Paula.
Rozmowa trwała około 15 minut, a potem facet sobie poszedł. Powiedział nam kilka szczegółów związanych z jutrzejszym wywiadem, przyszłymi koncertami no i trasą koncertową. Mam szczęście, że to będą tylko 2 tygodnie. Niby przy okazji zwiedzę kawałek świata, ale ja najlepiej pojechałabym do domu. Do mojego domu.
- To co oglądamy?- zapytał Harry
- Sorry chłopaki, ale ja już jestem wykończona dzisiejszym dniem...-powiedziałam
- O nie! Nie ma takiej opcji! Poprzednim razem też nie oglądaliśmy, bo... no z wiadomych przyczyn. Dzisiaj ci nie odpuszczę!- krzyczał Lou.
- No niech ci będzie. To wybierzecie coś. Może być nawet horror, bo i tak pewnie usnę w połowie.
- Za pół godziny wszyscy na dole w piżamach.- powiedział Harry i wszyscy pobiegli do swoich pokoi.
Po 30 minutach siedzieliśmy już wygodnie na kanapie.
-Paula, na pewno możemy horror? Jak chcesz to obejrzymy coś innego...- zapytał niepewnie loczek.
- Przestań już Harry. Przeszłości nie da się zmienić, a ja powinnam już o tym zapomnieć. Dawaj jakiś, byleby był straszny.- zaśmiałam się. Harry spojrzał na mnie niepewnie, a potem szeroko się uśmiechnął.
Kiedy nastawił film, lokers usiadł koło mnie.
- Wrazie czego to wiesz, że możesz się do mnie przytulić?- szepnął mi na ucho.
W odpowiedzi walnęłam go poduszką, na co on tylko się zaśmiał i szeroko się uśmiechnął.
Na samym początku, jak to w horrorach nic nie było. Dopiero później była jakaś istna masakra. Bałam się. Cholernie się bałam. Nie zauważyłam kiedy, a leżałam wtulona w Zayna, który siedział koło mnie.
W końcu film dobiegł końca, a ja odetchnęłam z ulgą.
- No i jak? Było aż tak strasznie?- zapytał mnie Lou.
- Chyba tak, bo gdyby było inaczej to Paula nie przytulałaby się tak mocno do Zayna.- zauważył Niall
- Ej! Jestem zazdrosny!- krzyknął Harry.
- A co ja mam powiedzieć? Moja siostra przytula się do każdego chłopaka w tym domu!
- Gdyby były jakieś dziewczyny, robiłbyś to samo...- zauważył Lou.- Dziwne, że Lexi nie jest jeszcze zazdrosna.
Wszyscy zaczęli się głośno śmiać. Niall na początku był lekko wkurzony, a potem zaczął bić Pasiastego poduszkami.
- Dobra chłopaki, pora na spanie. Jutro mamy wcześnie wstać powiedziałam.
Wstałam z kanapy, ale zakręciło mi się dosyć ostro w głowie i opadłam spowrotem na pufy.
- Hej wszystko okej?- zapytał Zayn.
- Tak, tylko zakręciło mi się w głowie...
- Zayn, weź zanieś Paulę do pokoju. Ja muszę tu skończyć wojnę!- krzyczał Niall, który bił się z resztą.
Nim zdążyłam coś powiedzieć, Zayn trzymał mnie na rękach i już szliśmy schodami na górę.
- Chodzić umiem i sama poradzę sobie z dojście do swojego pokoju. Nie musisz wykonywać przecież wszystkich poleceń które da ci Niall.
Zayn nic nie powiedział , tylko szedł dalej. W końcu doczłapaliśmy się do mojego pokoju. Chłopak położył mnie w moim łóżku i przykrył kołdrą.
- Chora też nie jestem, ale i tak dziękuję.
- Jak ci się podobał film?
- Emm, szczerze mówiąc to nie wiem czy usnę...
- Nie przesadzaj, widziałem gorsze.
Podniosłam się z łóżka i usiadłam na materacu.
- Nie dokończyłeś swojego pytania, kiedy siedzieliśmy w samochodzie...
Zayn tylko westchnął, a potem spojrzał na mnie niepewnie. Otwierał już usta, żeby coś powiedzieć, ale w tym momencie walnął piorun. Nagle zrobiło się bardzo jasno, a potem wszystkie światła zgasły.
- Zayn... jesteś tu?- zapytałam i zaczęłam rozglądać się dookoła pokoju, w którym nic nie widziałam.
Boże, normalnie kolejna scena z horroru! Zaczęłam się cała trząść ze strachu.
- Jestem, jestem.- powiedział i złapał mnie za rękę.- Zaraz przyjdę. Zobaczę tylko co się stało.
- Nie! Proszę nie odchodź!- zaczęłam histeryzować.
Poczułam jak Zayn obejmuje mnie swoim ramieniem i przyciąga mnie do siebie.
- Proszę, nie idź.- zaczęłam szlochać.
- Dobrze, spokojnie. Jestem tu i nigdzie się nie wybieram.
Siedzieliśmy tak przez kilka minut, a mnie zaczęło ogarniać zmęczenie. Poczułam jak Zayn kładzie mnie znowu do łóżka i przykrywa ciepłą kołdrą. Chciał już iść, ale ja w porę złapałam go za rękę.
- Zostań. Nie chcę sama spać...-powiedziałam pół przytomna.
Ten zaraz położył się koło mnie i przytulił mnie od tyłu. Mocniej wlepiłam się w jego ciało, tak żebym wiedziała, że mnie nie opuści w środku nocy.
- Dobranoc księżniczko.- powiedział Liam i dał mi całusa w czoło.
- Dobranoc, dobranoc...
*Zayn*
Może nie byłem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, ale nie zważałem na to. Nie mogłem zrozumieć, jak jedna osoba, może zmienić wszystko. Dosłownie.
To uczcie, że jesteś z tobą, teraz, w tej chwili jest niedopisania. Przynajmniej przez chwilę, mogę poczuć jak samowolnie przytula się do mnie i usypia w moich ramionach. Magiczna chwila.
Na pytanie, czy kocham Paulinę Horan, mogę odpowiedzieć bez żadnego zastanowienia.
Tak kocham ją. Całym sercem, całym sobą. Chcę, żeby to uczucie trwało wiecznie. Żebym nigdy nie przestawał jej kochać. Żeby...
- Długo nie śpisz?- zapytała mnie dziewczyna.
Spojrzałem na nią i szeroko się uśmiechnąłem. Była wtulona w moje ciało i nie zapowiadało się, żeby odsunęła się ode mnie. Mnie to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie.
- Już od paru minut.
- Aha...- ziewnęła i spowrotem zamknęła oczy, a ja ją jeszcze mocniej przyciągnąłem do siebie.
- Zayn?
- Tak?
- Dziękuję.
- Za co?
- Za to, że zostałeś przy mnie wczoraj. Najpierw ten horror, potem burza, a na koniec te światła...
Podniosłem jej głowę, tak żeby spojrzała na mnie.
- Nigdy cię nie zostawię. Rozumiesz? Nigdy.
Po tych słowach Paula patrzyła na mnie z wielkim zdziwieniem, a potem lekko się uśmiechnęła.
Zacząłem powoli zbliżać się do niej. Nie wiedziałem czy dobrze robię, ale to było silniejsze ode mnie.
- Zayn, co ty robisz...?- zapytała mnie niepewnie.
- To co już od dawna zamierzałem.
Kiedy stykaliśmy się nosami, chciałem ją już pocałować, ale oczywiście ktoś musiałam nam przeszkodzić.
- Tutaj się schowaliście! Ej chłopaki znalazłem ich!- krzyknął Lou, który wskoczył do łóżka.
Za chwilę w pokoju pojawili się reszta chłopaków, którzy od razu zaczęli bitwę na poduszki.
W tym momencie chciałem ich wszystkich udusić. Każdego po kolei. Jak zwykle muszą nam przerwać. W samochodzie Liam, potem te cholerne światła, a dzisiaj już cała czwórka.
- Wstawajcie śpiochy! Zaraz jedziemy!- krzyczał Harry.
- Zayn, a co ty tu w ogóle robisz? Prosiłem cię tylko, żebyś odprowadził Paulę do jej pokoju, a nie żeby od razu z nią spać!
- Ja go poprosiłam, żeby został. Wczoraj, ten horror... potem jeszcze ta burza, a na koniec zgasły światła...- zaczęła się jąkać.- Po prostu, nie chciałam zostawać sama.
- Dobra, niech cię będzie. Ale następnym razem, to weź mnie zawołaj, a nie do Zayna się przytulasz...
- A co zazdrosny?
- O swoją siostrę, zawsze.
Wszyscy parsknęli śmiechem. Rozmawialiśmy jeszcze przez chwilę, a potem każdy poszedł do siebie, żeby się ogarnąć.
Wkurzyłem się. Nie powiem, że nie. Dlaczego właśnie wtedy musieli wejść? Grrr, zabiję ich następnym razem. O ile jeszcze będzie następny raz...
*Paula*
Czy ja dobrze ogarnęłam? On chciał mnie pocałować? Nie to nie możliwe... a może...
Eh, sama już nie wiem co o tym wszystkim myśleć.
Muszę z nim w końcu na poważnie porozmawiać. Ja nie mogę tak dłużej. Muszę znać prawdę. Muszę wiedzieć kim jestem dla Zayna Malika.
W końcu wszyscy wyszli z mojego pokoju, a ja mogłam się zacząć szykować na ten cholerny wywiad.
Poszłam się wykompać i 
ubrałam się. Rozczesałam włosy i już byłam na dole w kuchni i robiłam sobie kanapki.
- Uuu, moja siostra w sukience? No nie wierzę!
- Przymknij się Horan. Lepiej zapamiętaj ten widok, bo będziesz musiał jeszcze długo czekać, żeby zobaczyć mnie w odsłoniętych nogach.
- No mam nadzieję, że nie.
Za chwilę na dół zbiegła reszta chłopaków, którzy rzucili się na talerz z moim kanapkami. Na szczęście udało mi się uratować jedną.
W końcu musieliśmy wyjść z domu.
- Kto dzisiaj prowadzi?- zapytałam.
- JA!- krzyknęli wszyscy i już biegli w stronę samochodu i kłócili się o miejsce dla kierowcy.
Co za ludzie... W końcu doszli do kompromisu i prowadził Niall. Usiadłam koło niego i już wyjeżdżaliśmy na ulicę.
Po 40 minutach jazdy dojechaliśmy w końcu do wielkiego budynku, gdzie czekał tam już tłum fanek.
- A te to skąd wiedziały...
- Pewnie Paul, już się komuś wygadał.- przerwał mi Harry.
Wyjrzałam przez okno, gdzie zobaczyłam przeróżne transparenty z imionami chłopaków, ale także i moim. Trochę mnie to zdziwiło, bo przecież byłam nikim, ale dobra.
Drzwi otworzył mi Harry i kiedy wyszłam z samochodu od razu rozbrzmiał się piski i okrzyki. Zaczęłam się śmiać z tej całej sytuacji i spojrzałam na Harrego z pytającym wzrokiem.
- No idź do nich! One tylko czekają na ciebie, żebyś mogła dać im autografy.- powiedział loczek i puścił mi oczko.
- Co takiego?
- Dobra, pójdę z tobą.
I już ciągnął mnie do tłumu fanek, które zaczęły jeszcze głośniej piszczeć. Harry od razu zabrał się za podpisywania różnych zdjęć, a ja stałam i nie wiedziałam co robić.
Zobaczyłam małą dziewczynkę trzymającą moje zdjęcie z gali. To dziecko mogło mieć około 6 lat, a już prosiło o autografy. Podeszłam do niej i zaczęłam z nią rozmowę.
- Hej, jak masz na imię?
- Vitoria.- powiedziała nieśmiało i zaraz wyciągnęła do mnie zdjęcie.
- Dla ślicznej Victorii od Pauli Horan.- zaczęłam mówić co piszę na zdjęciu i podałam je dziewczynce.
Ta znowu spojrzała na mnie i chyba się zawstydziła, bo od razu poszła w głąb tłumu. 
Ojejku, jaki słodziaczek! I pomyśleć, że ona tu specjalnie stała i czekała na mnie, żebym mogła podpisać się na jednym zdjęciu...
Nie zastanawiając się już dłużej, zaczęłam rozdawać swoje podpisy reszcie fanom. Kilka prosiło mnie o wspólne zdjęcie, na co się zgadzałam.
- Paula, chodź musimy już iść.- powiedział do mnie Niall, który objął mnie w talii.
- Już, już. Jeszcze tutaj i...
- Widzę, że spodobało ci się bycie sławnym co?
- Ja po prostu robię to co mi karzą...
Weszliśmy do środka budynku, gdzie była już reszta i rozmawiała z Paulem.
- Za godzinę macie wejście na antenę. Na sam koniec programu, chciałbym żebyście wszyscy razem zaśpiewali.- powiedział Paul.
- Nie mogłeś trochę wcześniej nam tego powiedzieć? I że niby co mamy zaśpiewać?- zapytał wkurzony Lou.
- Zdaję się na wasze pomysły.- i już go nie było.
Ten człowiek doporwadzał mnie do szaleństwa. Jak możne być takim egoistą, no pytam się jak?!
- Dobra, trzeba coś wymyślić...- powiedział Harry.
- Chodźmy może na kawę, co?- zaproponowałam i poszliśmy w stronę baru.
Przez 30 minut myśleliśmy, co można byłoby zaśpiewać pod koniec programu. Niestety, nic nam nie wpadało do naszych głów.
W końcu zawołano nas na górę do studia. W programie trwała właśnie reklama, więc usiedliśmy wygodnie na kanapach.
- Nie, chwila! Lou, usiądź koło Harrego. Tak jest. Potem Zayn, Paula, Niall i Liam. Tak Teraz jest dobrze.- zaczął dyrygować nami Paul.
- 3 minuty!- krzyczał operator.
Na przeciwko stanęli jakaś kobieta, a zaraz koło niej pojawił się facet.
- Witamy was, na naszych skromnych kanapach. Jestem Jess, a to Marus. Nie powinniście się obawiać pytań. Wasz manager, już wybrał które mamy wam zadać, a które nie.
Zaczęłam się trochę denerwować. Próbowałam ukryć moje dłonie, które trząsały się jak nigdy.
- Hej, uspokój się. Będzie dobrze. To tylko 10 minut i po kłopocie.- powiedział do mnie Zayn.
- Łatwo ci powiedzieć...
- Minuta!
- Ej siostra, spokojnie!- powiedział Niall i objął mnie swoim ramieniem. Od razu poczułam się lepiej.
- Uwaga! Trzy! Dwa! Jeden! Wchodzicie na antenę!
- Witamy was bardzo serdecznie po krótkiej przerwie.- zaczęła mówić kobieta.
- A teraz tak jak mówiliśmy wcześniej na naszych kanapach zasiądzie zespół One Direction. Pięciu uzdolnionych chłopaków w towarzystwie pięknej brunetki, którą widzieliśmy już na ekranach naszych telewizorów.- odezwał się Marcus.
- Louis Tomilson, Harry Styles, Liam Payn, Zayn Malik, Niall Horan no i nasza bohaterka sobotniego wieczoru Paulina Horan.- przedstawiła nas Jess.- Zacznę od razu pytać. Niall, możesz nam powiedzieć, kim jest dla was Paula?
Niall spojrzał na mnie i szeroko się uśmiechnął.
- Więc, pewnie większość już to wie, ale jeszcze raz to powtórzę.Paula, jest moją młodszą siostrą.
- No tak, ale Paula już wcześniej widniała na pierwszych stronach gazet plotkarskich. Zapewne widzieliście te artykuły, z których wynikało, że jesteście razem.- powiedział Marcus i wskazał na nas.- Mówiłeś na gali, że po prostu czekaliście na odpowiedni moment.
- Tak, to prawda. Chcieliśmy, żeby jak najwięcej osób się o tym dowiedziało.
- Mam pytanie od fanek do Pauli. Jak to jest być siostrą Nialla, który należy do One Direction?- zapytała mnie Jess.
Spojrzałam niepewnie na chłopaków, którzy tylko szeroko się uśmiechnęli i zachęcali mnie do odpowiedzi.
- Hm... Niall, jest jak każdy starszy brat, który troszczy się o swoją młodszą siostrę. Jest bardzo opiekuńczy, chociaż czasami aż za bardzo...
- A reszta zespołu? Jak ci się z nimi mieszka?
- Chłopków również traktuję jak rodzinę. Każdy każdego dopełnia się i to jest niesamowite. Nie brakuje im głupich pomysłów i po prostu nie da się przy nich nudzić. Jesteśmy jedną, wielką rodziną.- odpowiedziałam, chociaż sama się zdziwiłam swojej wypowiedzi.
- A wam? Jak się mieszka z siostrą Nialla?
- Paula jest niesamowitą dziewczyną. Nie dość, że przepięknie śpiewa i gra, to jeszcze super gotuje!- krzyknął Lou.
Wszyscy się zaśmialiśmy z tej wypowiedzi. No tak, według pasisatego moje naleśniki podbijają kosmos.
- Powiem tylko tyle. Cieszę się, że Paula mieszka z nami. Długo nie widziałem tak szczęśliwego Nialla, któremu w końcu spełniły się marzenia. Aż miło patrzeć na tę dwójkę.- powiedział Harry
Przez kolejne minuty zadawano nam pytania. Szczerze mówić, nie było aż tak źle. Kompletnie zapomniałam o tym, że jesteśmy w telewizji i odbierałam to za zwykłą rozmowę. Niektóre pytania były dosyć zabawne. Oczywiście musieliśmy opowiedzieć o mojej operacji i o tym jak udało się chłopakom zebrać pieniądze.
- Czas na potwierdzenie waszych statusów. Liam?
- Jestem singlem. Dziewczyny ten facet jest do wzięcia- powiedział i pokazał swoje mięśnie.

Znowu wybuchnęliśmy śmiechem.
Zauważyłam, że Jess nie była zadowolona z tej odpowiedzi, ale pytała dalej.
- Harry?
- Hm, myślę że za niedługo będziecie wiedzieć o wszystkim.
- Lou?
- Na razie jeszcze nikt nie zagościł w moim sercu.
- Niall, a ty jesteś nadal z Lexi?
- Tak, oczywiście. Właściwie to chciałbym ją serdecznie pozdrowić.- powiedział mój brat i pomachał do kamery.
- Słyszeliśmy Zayn o Arii. Spodziewałeś się tego?
- Już od dłuższego czasu nie układało nam się i tak na prawdę to ja chciałem zerwać z Arią. Ale dziewczyna była szybsza ode mnie. To co zrobiła, zostawiam bez komentarza.
- Przykro nam bardzo. A nasza Paula?
- Jestem w Londynie już od ładnych paru tygodni i szczerze mówiąc, jeszcze nie miałam okazji nikogo spotkać na swojej drodze.
- Fani oczekują na koncert One Direction plus Paula. Czy jest szansa na wspólny występ?
- Właściwie, to za dwa tygodnie gramy koncerty, a później jest jeszcze trasa koncertowa. Jeżeli Paula będzie chciała to miło przywitamy ją na scenie.- powiedział Zayn.
- Dziękujemy bardzo, że przyszliście i udzieliliście nam wywiadu. Zobaczymy się jeszcze pod koniec programu, kiedy One Direction wystąpi na naszej scenie.
- Jeszcze raz bardzo dziękujemy i mamy nadzieję, że zobaczymy się jeszcze i to nie raz.- powiedział Marcus.
Ufff, na reszcie koniec. Już myślałam, że nie wytrzymam na tej cholernej kanapie.
- No no no, spisaliście się na medal. Jestem z was dumny.- powiedział do nas Paul, kiedy mogliśmy już wyjść ze studia.- A co do piosenki to już wiecie co macie zaśpiewać?
- Daj nam 10 minut.- powiedziałam.
Wyszłam na korytarz i stanęłam przed oknem. Tłum fanek nadal wrzeszczało nasz imiona. Ja pierniczę, one chyba na serio nie mają co robić.
- Nawet dobrze sobie poradziłaś.- usłyszałam za sobą głos Zayna, który trzymał w ręku dwa kubki z gorącą czekoladą.
- Nawet mnie nie denerwuj. Myślałam, że już nigdy nie zejdziemy z tej kanapy.
Zayn stanął koło mnie i podał mi jeden kubek.
- Dzięki.
- Ale z drugiej strony uciszymy tych wszystkich ludzi, którzy nas hejtowali na różne tematy.
- Podobno One Direction nie przejmuje się opinią krytyków.
- Czasami trzeba zobaczyć, co nie podoba się innym.
- Kiedy przyjechałam do Londynu fanki chciały mnie zabić, za to że mieszkam z wami...
- A przejmowałaś się tym?
- No w sumie nie, ale to trochę zabolało. Ludzie nie znali prawdy, a pisali przeróżne głupoty.
- No widzisz. Ważne, że my znamy prawdę.
- Zayn, czy to co mówiłeś, o tobie i o Arii, to była prawda?- zapytałam niepewnie.
- To, że już od dawna zamierzałem skończyć nasz związek? Tak, to prawda... Aria była strasznie zazdrosna o ciebie. Uważała, że więcej czasu spędzam z tobą, niż ze swoją dziewczyną. Miałem po prostu dość jej komentarzy na twój temat, krytykowała cię na wszelkie sposoby. To było nie do wytrzymania. Nigdy nie pozwolę, żeby ktoś obrażał osobę, którą kocham...
Zamurowało mnie. 
Zaraz!
Chwila! 
Wrrrrrrrróć! 
CO ON POWIEDZIAŁ?!
- Paula ja już od dawna chciałem ci to powiedzieć... Ja...
- Paula!Zayn! Chodźcie szybko!- usłyszałam głos rozwcieczonego Paula.
Zayn tylko głośno westchnął i widziałam jak złość wręcz gotuje się w nim. Wkurzony poszedł w stronę Paula i usłyszałam tylko jak kłóci się z nim.
A ja stałam nadal w miejscu. Czy ja dobrze zrozumiałam? Czy znowu coś palnął od tak sobie?
"Nigdy nie pozwolę, żeby ktoś obrażał osobę, którą kocham..."
Jego słowa nadal tkwiły w mojej głowie.
W końcu otrząsnęłam się z transu i poszłam znowu do studia, gdzie chłopaki śpiewali jakiś test z kartki.
- Znaleźliśmy piosenkę, ale jest jedne mały problem...- zaczął Niall i podał mi kartkę.
- Nie nauczymy się tekstu piosenki przez 30 minut.- dokończył loczek.
Spojrzałam na kartkę.
- To nie jest żadne kłopot. Tekst wyświetlimy na głównym ekranie.- powiedział jedne z operatorów.
Można i tak.- pomyślałam.
Przez te pół godziny, każdy siedział w swoim koncie i próbował cokolwiek zapamiętać z tekstu. W końcu nadszedł czas na występ.
Stanęliśmy na mini scenie i Zayn zaczął śpiewać jako pierwszy 
Beneath your beautiful. Potem Harry no i tak każdy śpiewał chociaż po jednej linijce tekstu. Potem nadeszła moja kolej. Oczywiście nikt nie był na tyle mądry, żeby mi pomóc, więc musiałam sama śpiewać drugą zwrotkę i refren. Dopiero później chłopaki dołączyli do mnie i śpiewaliśmy razem.
W końcu skończyliśmy i mogliśmy wracać do domu.
Kiedy wychodziliśmy z budynku, znowu usłyszeliśmy głośne krzyki fanów. 
Nagle poczułam silne ukłucie w sercu. Ale to nie było wywołane przez emocje. To było jakby ktoś podszedł do mnie i wbił mi ogromną igłę. Nie mogłam złapać powietrza i zaczęłam się dusić.
Zaraz koło mnie pojawił się Niall, który wypytywał mnie co się stało, a ja nie mogłam mu nic powiedzieć. Cały czas czułam to okropne ukłucie...
W końcu mogłam złapać powietrze. Serce przestało mnie boleć i wszystko wróciło do normy.
Spojrzałam na Nialla, który był cały blady na twarzy.
- Proszę cię. Jedźmy już...- powiedziałam tylko.
Brat pociągnął mnie do samochodu i nie zważając na krzyki fanek opuściliśmy parking.
- Wszystko okej?- zapytał mnie Lou w samochodzie.
- Tak, raczej tak...
Wyjrzałam przez okno i zobaczyłam nieznane mi ulice. Dziwne, nie przypominam sobie, żebyśmy tędy jechali.
- Yyy, Niall? Chyba pomyliłeś drogę.- powiedział Harry.
- Nie pomyliłem. Jedziemy do szpitala.
- Niall proszę cie! Już jest wszystko dobrze! Chcę wrócić do domu, jestem zmęczona.
- Gówno mnie to obchodzi! Widziałem jak się dusisz! Nie chcę znowu do tego dopuścić. Niech cię zbadają i jak zobaczę wszystkie wyniki wtedy będziemy mogli pogadać.
Samochód stanął na światłach.
- Przesadzasz Horan!- krzyknęłam w jego stronę.
Odpięłam pasy i wyszłam z samochodu. Pobiegłam prosto przed siebie.
Nie chciałam jechać do szpitala. Znowu się zaczną te wszystkie badania i dawanie mi lekarstw, które w ogóle nie pomagają.
Biegłam dalej.
Pogratulowałam sobie, że założyłam dzisiaj tą cholerną sukienkę, ale przynajmniej miałam dobre buty do biegania.
Dobiegłam do jakiegoś parku, gdzie usiadłam na ławce.
Znowu pogratulowałam swojej kondycji. Myślałam, że będzie o wiele gorzej, jednak dwa lata codziennego biegania na coś się przydały.
Nie wiedziałam co mam robić. Śmiać się, czy płakać? Jeszcze niedawno mówiłam, że kocham mojego brata, a teraz? Myśli, że znowu będę leżeć w szpitalu tylko dlatego, że nie mogłam złapać powietrza? No dobra, to było trochę podejrzane jak mój organizm zachował się parę minut temu, ale miałam to w dupie. Prędzej czy później i tak umrę. Czy teraz, czy za 20 lat. Nie miało to dla mnie żadnego znaczenia...
Nagle usłyszałam jak ktoś mnie woła. 
Odwróciłam się w stronę ulicy i zobaczyłam...

Proszę bardzo! Oto kolejny rozdział;> Zachęcam do komentowania, bo naprawdę nie wiecie ile jeden komentarz daje chęci do pisania następnego rozdziału ;) Myślę, że się podoba ;* <Malikowa>

poniedziałek, 9 września 2013

NIall-cz. IX

*Paula*

*5 dni później*
Dni miały. Codziennie jeździliśmy do studia, aby ćwiczyć nasze piosenki. Oczywiście chłopaki załatwili mi aż 3 piosenki. Jedna z Niallem, druga moja, a trzecia... z Zaynem. Od pięciu dni ze sobą nie gadamy. Wręcz siebie unikamy. Nie powiem, trochę jest mi ciężko. Straciłam najlepszego przyjaciela przez swoją własną głupotę. Nienawidzę siebie za to.
No więc, jak już wcześniej wspomniałam śpiewam również z Zaynem. Oczywiście to był pomysł Mike, którego wszyscy poparli. No prawie wszyscy. Nie licząc mnie i Zayna jest jeszcze Aria. Dziewczyna działa mi na nerwy. Ciągle powtarza, że nie będzie zadawać się ze mną- dziewczyny z prowincji. NIall, chciał ją już uderzyć, ale na szczęście chłopaki go powstrzymali. Jak widać, nie tylko mi jest ciężko. Chłopaki próbują jakoś wytrzymać jej towarzystwo, tylko ze względu na Zayna. No tak, najlepsi przyjaciele.
Codziennie myślę nad tym, czy po gali nie wyjechać do domu. Mama nie wróciła jeszcze i z tego co mi mówiła, może okazać się, że dopiero w domu będzie za 8 miesięcy. Jakbym się wyprowadziła, mieszkałabym sama. Cisza, spokój. Miałabym więcej czasu dla Alice, za którą bardzo tęsknię. Myślałam, że jak wyjadę będzie wszystko o wiele prościej. Jednak się myliłam. Jest wszystko o wiele gorzej, niż wcześniej było. Ale nie mogę zostawić Nialla. To on mnie tutaj trzyma. Kocham go. Nie mogę mu tego zrobić.
Lexi codziennie przychodzi do mnie i pociesza mnie. Cieszę się, że znalazłam tutaj kogoś z kim mogę pogadać o wszystkim. Ona mnie doskonale rozumie i ciągle powtarza, że kiedyś musi być dobrze. Może po prostu przechodzimy wszyscy przez ten trudny czas i trzeba go przeczekać. Miejmy nadzieję.
Jak mówiła Lexi, pojechałyśmy na zakupy. I nie wiem czy to był dobry pomysł. Nakupowała mi tyle spódniczek i sukienek, że mi się rzygać chce, kiedy na to patrzę. Oczywiście wybrała mi kreację na tą galę. Nie powiem, była bardzo ładna, ale ja nie wyglądam w niej dobrze. Tak przynajmniej mi się wydaje, bo oczywiście brunetka mówi co innego.
Tak więc mówiąc, wszystko jest do dupy.
Dzisiaj wielki dzień. W końcu wszyscy się dowiedzą, kim jestem. Nie powiem, trochę się stresuję. W nocy nie mogłam usnąć, a wstałam o 06.28 rano. Stres był potworny.
O moim występie wiedziało kilka osób. W głównym planie napisane jest, że Ona Direction śpiewa aż 4 piosenki. W rzeczywistości śpiewają jedną, a ja resztę. Oczywiście do występu potrzebna jest oddzielna kreacja, którą jeszcze nie widziałam. Z tego co mówiła Lexi jest super. No tak, wszystko co ona wybierze jest super.
Najpierw chłopaki śpiewają Little Things, a potem ja z Niallem naszą piosenkę, później sama, a na końcu z Zaynem. Zapowiada się ciekawe wejście na scenę.
W końcu podniosłam się z łóżka i poszłam się umyć i ubrać. Lexi miała już przyjść o 15.00 (nie mam pojęcia po co...), limuzyna przyjedzie o 19.00, a cała gala zaczyna się o 20.00.
Poszłam do kuchni, żeby coś zjeść i od razu chciałam wrócić spowrotem na górę, kiedy zobaczyłam stojącego Zayna. Na szczęście nie widział mnie, bo stał tyłem do wejścia.
Cholera i co mam teraz zrobić? Przecież to też jest mój dom i mogę sobie przebywać gdzie będę chciała.
Westchnęłam i ruszyłam pewnym krokiem do pomieszczenia. Nic nie mówiąc otworzyłam lodówkę i wyjęłam z niej potrzebne produkty do zrobienia kanapek.Bez słowa minęłam Zayna, który patrzył się na każdy mój ruch. Trochę mnie to krępowało, ale próbowałam to ignorować. Kiedy kroiłam pomidora, nóż zsunął się z czerwonej skórki i skaleczyłam sobie palce.
- Cholera...- syknęłam z bólu.
Poszłam pod kran i zmyłam zimną wodą kapiącą z palców krew. Zayn w końcu się ruszył i wyjął z jednej szafki małą apteczkę, która położył na blacie.
- Daj. Ranę trzeba przemyć.- powiedział i wziął moją rękę. W pierwszej chwili chciałam wyrwać swoją dłoń, ale uścisk Zayna był o wiele silniejszy.Dałam oczyścić mu moje skaleczenie wodą utlenioną, przez którą zaczęło mnie szczypać. Syknęłam znowu z bólu, na co Zayn podniósł moją dłoń do swoich ust i zaczął dmuchać swoim powietrzem. Później wziął plaster i nakleił na ranę.
- Dziękuję.- powiedziałam i zabrałam się za ponowne krojenie pomidora.
- Może lepiej ja to zrobię. Nie chcę, żebyś tym razem straciła swoje palce.- powiedział i wyrwał mi z ręki nóż.
- Sama umiem zrobić sobie śniadanie.- powiedziałam stanowczo i również wyrwałam mu nóż z ręki.
- Pamiętaj, że dziś jest ważny wieczór, na którym najlepiej by było, gdybyś była cała, a nie bez dwóch palców.- i znowu mi zabrał ostrze.
- Wolałabym spędzić ten wieczór przed telewizorem, niż iść z wami na tą cholerną galę.
Miałam znowu mu wyrwać nóż, ale zrobił to za mnie Harry, którego nawet nie słyszałam kiedy przyszedł.
- Możecie się uspokoić? Najlepiej będzie jeśli ja zrobię to śniadanie, bo na was chyba nie można liczyć.
- Odechciało mi się jeść.- powiedziałam i wyszłam z kuchni. Poszłam od razu do siebie i rzuciłam się na łóżko z łzami w oczach.
Dlaczego to tak boli, jak się kłócisz z kimś, na kim ci cholernie zależy?
*Zayn*
- Co ty wyprawiasz?- zapytał mnie Harry.
- Daj mi spokój.- powiedziałem i chciałem już wyjść, ale Harry mnie zatrzymał.
- Ucieczka w niczym nie pomoże. Wręcz przeciwnie. Jeżeli dalej będziesz ukrywać co do niej czujesz, stanie się w końcu coś złego.
- A co ja mam zrobić? Paul mnie zabije, jeśli dowie się, że zerwałem z Arią, dla Pauli! Ale ja tak dłużej nie mogę. Nie mogę patrzeć, z jaką nienawiścią ona patrzy na mnie.
Harry podszedł do mnie i położył ręce na moich ramionach.
- Jeżeli ją na prawdę kochasz, to zrób wszystko co możesz, żeby z nią być.
Harry ma rację. Muszę w końcu działać, zanim ją stracę a zawsze. Poszedłem na górę do jej pokoju. Zapukałem nie pewnie. Po chwili usłyszałem ciche "proszę" a potem pociągnięcie nosem.
Otworzyłem drzwi i zobaczyłem ją. Płaczącą.
- Czego tu chcesz?- zapytała zdenerwowana.
- Zanim mnie wypędzisz, muszę ci coś ważnego powiedzieć.
- Ale ja nie zamierzam ciebie słuchać.
Mimo tego wszedłem dalej do pokoju. Stanąłem na tyle blisko, że mogłem poczuć jej perfumy. Zobaczyć czekoladowe oczy, z których wydobywały się kropelki wody. I nie mogłem znieść, że ona płacze przeze mnie.
- Długo będziesz się jeszcze gapić, czy w końcu coś powiesz?
- Nienawidzę kiedy płaczesz. I to jeszcze z mojego powodu.
- A kto ci powiedział, że płaczę z twojego powodu? Mam ważniejsze sprawy, niż przejmowaniem się Zaynem Malikiem.
Odsunęła się ode mnie i podeszła do okna. Było w niej tyle złości. Tyle pogardy.
- Paula. Ja przepraszam. Ja...- nie dokończyłem, bo ta znowu odwróciła się do mnie.
Jej oczy znowu wypełniły się łzami. Nie mogłem wytrzymać. Podszedłem do niej szybko i ją mocno przytuliłem. Ta przez chwilę wyrywała się z moich objęć, krzycząc i bić mnie. Ale po pewnym czasie uległa i dała sobie spokój.
Staliśmy dosyć długo. Czekałem, aż przestanie płakać. W końcu położyłem ręce na jej ramiona i zmusiłem ją, żeby spojrzała na mnie.
- Nawet nie wiesz, jak mi jest ciężko. Proszę cię, nie utrudniaj mi tego jeszcze bardziej...- zacząłem i znowu ją przytuliłem. Jakie to miłe uczucie poczuć, że znowu ma się przy sobie ważną dla ciebie osobę, chociaż przez chwilę.
- Hej Paula. Przywiozłam...- usłyszałem głos Lexi, która wparowała do pokoju.- Upss, to ja już nie będę przeszkadzać.
- Nic się nie stało. Ja już wychodzę.- powiedziałem i wypuściłem Paulę z objęć. Popatrzyłem na nią przez chwilę, a potem bez słowa opuściłem pokój.
Poszedłem do siebie i stanąłem przed oknem.
- No i jakie plany na dzisiaj ma Zayn Malik?- usłyszałem głos Harrego, który przyszedł do mnie.
- Sam nie wiem... Ale na pewno muszę skończyć z tym wszystkim.
- Wszystkim, czyli z czym?
- Z tym, co tu się dzieje. W dupie mam zdanie Paula. Ja już dłużej nie mogę...
- I tak ma być!
*Paula*
- Czy ja wam w czymś przeszkodziłam?- zapytała Lexi.
- Chyba nie. Sama nie wiem co to było, więc nawet mnie nie pytaj. A co tak wcześnie? Miałaś być dopiero o 15.00.
- Emm, postanowiłam przyjechać trochę wcześniej. I chyba dobrze, że tak zrobiłam. Ktoś tu chyba chce pogadać.
Uśmiechnęłam się pod nosem. Jejku, jak ja ją kocham. Nie musiałam nic mówić, a ona od razu wiedziała, że chcę pogadać. Przez dwie godziny rozmawiałyśmy na temat gali. Dziewczyna, zaczęła mówić mi kto będzie na tej gali i w ogóle. Z tego co zauważyłam była bardzo podekstytowana tym wszystkim. W między czasie zjadłam śniadanie, którego nie udało mi się zjeść przez poranny wypadek.
- Nie chcę nic mówić ale może byście zaczęły się szykować? Im szybciej wyjedziemy z domu tym lepiej.- powiedział Niall, który przyszedł do mnie do pokoju.
- A czym ty się tak martwisz? Zdążymy ze wszystkim!- powiedziała Lexi.
Ten tylko się uśmiechnął, podszedł do niej i dał jej buziaka w  policzek.
- Wiesz, że cię kocham?- zapytał mój brat.
- Wiem, ale możesz mi to powtarzać cały czas.- powiedziała Lexi.- A teraz sio, bo będziemy się ubierać.
Niall spojrzał na mnie i puścił mi oczko. Po chwili już go nie było.
Spojrzałam na zegarek.
- Jest dopiero 15.36. O co mu chodzi, przecież zdążymy.- zaczęłam mówić.
- Ale nic się nie stanie, jeżeli zaczniemy się po woli ogarniać. No dobra, a teraz sio pod prysznic!
- Lexi, mam takie jedno pytanie?
- Co się stało?
- Nie lepiej jest, żebym przebrała się od razu na występ? Skoro na czerwony dywan, tak czy siak...
- Właśnie dlatego jedziemy oddzielnym samochodem i specjalnie pojechałam po twoją sukienkę.
Uśmiechnęłam się i poszłam do łazienki. Dokładnie umyłam włosy, z który Lexi zrobi swoje artystyczne dzieło. Kiedy się umyłam, założyłam szlafrok i wyszłam z pokoju. Usiadłam przy mojej toaletce i chciałam już rozczesać włosy, ale Lexi mnie wyprzedziła.
- O nie kochana. To już jest moja działka.
Lexi rozczesała moje włosy, potem je wysuszyła i zaczęła je układać.
- Wow, Lexi. Jesteś niesamowita! Gdzie się tego nauczyłaś?
- Mam młodszą siostrę w domu i czasami lubię ją wykorzystywać.- zaśmiała się.
Moje włosy wyglądały przepięknie. Brunetka zabrała się za robienie makijażu. Po skończonej robocie wygoniła mnie do garderoby, gdzie miałam się przebrać, a w tym czasie ona miała iść pod prysznic. Kiedy weszłam do pokoju moim oczom ukazała się piękna, biała suknia. Do tego czerwone szpili. Zaczęłam się ubierać, co było trochę trudne, gdyż nie chciałam zepsuć mojej fryzury. Do pomieszczenia weszła przebranaLexi.
- Wyglądasz przepięknie.- powiedziałam do niej.
- Nie. Wyglądamy obie przepięknie. Musimy się zbierać. Pojadę z tobą, ale potem muszę wrócić spowrotem. Na gali muszę być u boku mojego chłopaka. Kiedy skończy się cały teatrzyk przed paparazzi od razu przyjdę do ciebie.
Chciałam już wyjść od siebie z pokoju, ale Lexi mnie zatrzymała.
- O nie! Nie po to się męczyłam, żeby znaleźć ci fajną sukienkę, żeby chłopcy mogli od razu cię w niej zobaczyć. Pójdę pierwsza, zobaczę gdzie jest reszta, a potem prześlizgniemy się do mojego samochodu.
I Już jej nie było. Usłyszałam z dołu jakieś krzyki chłopców, a po chwili przyszła dziewczyna. Migiem przeszłyśmy do samochodu i już ruszyłyśmy.
W ciągu 40 minut znalazłyśmy się pod budynkiem. Lexi zaprowadziła mnie do mojej oddzielnej garderoby gdzie na drzwiach widniał napis "gość specjalny".
- Rozgość się. Przez kilka najbliższych godzin będziesz niestety musiała tu siedzieć. Za chwilę przyjdzie kosmetyczka, ale chyba jest wszystko okej z twoim makijażem. Ja już niestety muszę iść. Masz tutaj telewizor, także będziesz mogła obejrzeć co się dzieje na czerwonym dywanie kiedy przyjedziemy. Mam żal do siebie, że muszę cię zostawić.
- Jedź już i przestań marudzić. Zobaczymy się przeczcież za kilka godzin.
- Ja wiem, ale..
- Jedź!- krzyknęła i szeroko się uśmiechnęłam.
Lexi podeszła do mnie i dała mi buziaka w policzek. Po 15 minutach przyszła jakaś młoda dziewczyna z pokrowcem.
-Paula Horan?- zapytała.
- Tak, to ja.
- Jestem Emily, ale możesz mi mówić Emi. Przyniosłam twój strój, w który masz się przebrać po występie.
- Dziękuję.
- Jak tak? Stresik?
- No nawet spory. Pierwszy występ przed tak dużą publicznością...
- Poradzisz sobie. Wierzę w ciebie.
- Mam taką nadzieję...
- Jak ci się mieszka z chłopakami?- zapytała mnie Emily.
- Hm, nawet dobrze. Ale wolałabym znaleźć swoje własne mieszkanie. Ciągle wydaje mi się, że siedzę im na głowach. No ale Niall nie chce, żebym się wyprowadziła. Ciągle powtarza, że nie chce mnie stracić i w ogóle. A ja chcę po prostu sama zamieszkać i tyle.
- Znam Nialla  już od dłuższego czasu. Zawsze kiedy razem rozmawiamy opowiadał mi o tobie. Dlatego bardzo chciałam cię poznać...
- Na serio?
- No tak. Zawsze mówił, że jeszcze nigdy tak nie kochał tak mocno jak ciebie. Zawsze mówił, że bardzo za tobą tęskni. Także nie dziw mu się, że nie pozwala ci się wyprowadzić...
I w tym momencie poczułam takie ciepło. Poczucie, że ktoś mnie kocha, tak mocno że nie chce mnie stracić. Biedny Niall. Nawet nie wyobrażałam sobie jak bardzo tęskni za mną. Chciałabym go teraz mocno przytulić i nigdy nie wypuścić go ze swych objęć.
-Może włączymy telewizor. Zobaczymy co ciekawego dzieje się na czerwonym dywanie.
Z Emily rozmawiałyśmy już od dobrych paru minut. Miałyśmy tyle wspólnych tematów, że to głowa mała. A przy okazji dziewczyna była super! Dowiedziałam się tylu ciekawych rzeczy o chłopcach, że nawet ja sama o tym nie wiedziałam. Emily powiedziała mi parę ciekawych informacji o Ari. Nie żeby coś, ale... no. Po prostu chciałam wiedzieć coś o niej. Aria podobno była kiedyś znaną modelką. Ale przez nieszczęśliwy wypadek na wybiegu, została wyśmiana i od tamtej pory nie pokazuje się publicznie. Dopiero kiedy poznała Zayna może pokazywać się reporterom. Nie powiem, nawet idzie jej to na rękę, że jest z Zaynem. Podobno dzięki temu dostała już wiele propozycji w wielu agencjach modelingowych. Emily uważa, że Aria jest tylko i wyłącznie z Zaynem dla sławy. On zupełnie tego nie widzi, jak ta dziewczyna rani go i wszystkich naokoło.
- O patrz! Chłopaki przyjechali!- krzyknęła Emily.
Usiadłam koło niej i zaczęłam patrzeć na płaski ekran telewizora.
Na dziedziniec przyjechała biała limuzyna, która zatrzymała się przy samym czerwonym dywanie. Drzwi się otworzyły i najpierw wyszedł z nich uśmiechnięty Liam. Za nim wyszła Lexi z Niallem, potem Harry, Aria z Zaynem, a na końcu Lou. Limuzyna odjechała, a chłopaki zaczęli przechadzać się po dywanie. Pozowali do różnych zdjęć i byli tak uśmiechnięci, że aż miło było na nich patrzeć. Później pokazywani byli różni artyści, którzy podjeżdżali limuzynami.
- A tak w ogóle, to co to za gala?- zapytałam.
- Gala rozdania nagród dla młodych artystów. Będą między innymi Justin Bieber, Birdy, Carly Rae Jepsen, hmm... No sporo młodych artystów na pewno.
- No to super...
- Spokojnie nie martw się. Będzie dobrze. Patrz jest wywiad z chłopakami.
Spojrzałam znowu na telewizor, gdzie byli chłopcy z Lexi i Arią.
- No chłopaki. Śpiewacie aż cztery piosenki! Wiemy tylko, że będzie Little Things, a o reszcie nic nam nie wiadomo. Moglibyście nam wyjawić co będziecie śpiewać?
- Przykro nam, ale nie możemy. To będzie niespodzianka.- powiedział Lou.
- Czyli mamy spodziewać się nowych piosenek Ona Direction?
- Heh, na nowe piosenki jeszcze trochę za wcześnie, ale obiecujemy że ten występ pozostanie wam na długo w pamięci.- odpowiedział Liam.
- Możesz nam powiedzieć troszeczkę więcej? Bo jak na razie nic jeszcze nie wiemy.- upierał się dziennikarz.
- Powiem tylko tyle. Spodziewajcie się czegoś nowego. Czegoś, czego jeszcze nie widzieliście i nie słyszeliście. Obiecujemy, będzie super.- powiedział do kamery Niall.
- Czyli niczego od was nie wyciągnę? No szkoda, trzeba czekać. Do zobaczenia później i życzę udanego występu.
- Ale cię wypromował.- uśmiechnęła się Emily.
- Super. Przez niego jeszcze bardziej się denerwuję.
- Ej, spokojnie. Wszystko będzie dobrze. Rozumiem, że to twój pierwszy występ i że masz tremę. Ale zobacz. Na scenie będziesz co najmniej 10 minut i po sprawie. Więcej panikowania i tego wszystkiego niż śpiewania.
Do pokoju nagle weszła Lexi.
- Hej Paula! Jak tam samo poczucie?
- Zajebiste. Jak spotkam Horana to do razu go uduszę!- krzyknęłam.
- Oj nie przejmuj się! On to zrobił specjalnie, żeby zwrócić na was uwagę paparazzi, którzy wreszcie dadzą wam spokój.
Nic nie powiedziałam tylko głośno westchnęłam. Usiadłam na kanapie i dalej oglądałam telewizję.
- Chłopaki są jeszcze na czerwonym dywanie?- zapytałam.
- Nie. A czemu pytasz?- zapytała Lexi.
- To co tam robi Aria?
Lexi i Emi, zaraz koło mnie usiadły i pogłośniły telewizor, w którym pokazywany był wywiad z Arią.
- Chłopaki mówią, że ten występ będzie wystrzałowy. Czy ty też tak sądzisz?- zapytał reporter.
- Dla mnie żadnej rewelacji nie ma. Nie rozumiem czym tak się podniecają. To zwykłe 4 piosenki, które ich zdaniem są warte wysłuchania. Moim zdaniem, to tylko strata czasu.
- Co ona wygaduje?!- krzyknęła zdenerwowana Emi.
Lexi wstała z kanapy i widziałam jak do kogoś dzwoni.
- Niall?... Gdzie jesteście?... A oglądaliście teraz wywiad z Arią?... No Aria stoi przed budynkiem i mówi jakieś kompletne bzdury, na temat waszego  występu!... To sobie obejrzyjcie w internecie, bo pewnie zaraz ten wywiad będzie wszędzie. A i jeszcze jedno. Przekasz Zaynowi, żeby zaczął pilnować swoją dziewczynę!... No też cię kocham. Pa!
- I co?- dopytywała się Emily.
- Chłopaki siedzieli w swojej garderobie i nic nie widzieli. Podobno Aria zawieruszyła się gdzieś przy foto reporterach i tam ją zostawili.
Nagle drzwi od garderoby lekko się uchyliły i zobaczyłam głowę pasiastego.
- Nie przeszkadzam?- zapytał Lou.
Od razu wstałam i mocno go przytuliłam.
- Hej, a tobie co?- zapytał rozbawiony.
- Nic, po prostu...- nie dokończyłam, bo nawet nie wiedziałam co powiedzieć.
Ten tylko się uśmiechnął i znowu mnie przytulił. Potem odsunął się ode mnie i popatrzył na mnie.
- No no no. Paula w sukience, to bardzo rzadki widok! Wyglądasz przepięknie.
- Lou?! Co ty tu robisz?!- krzyknęła wkurzona Lexi.
- Po prostu, chciałem zobaczyć jak trzyma się nasza Paula.
- No to już się napatrzyłeś. A teraz sio!- zaczęła wyganiać go Lexi.
- Ej dobrze spokojnie! Już idę! A przy okazji powiem chłopakom, jak przepiękni wygląda Paula.
- Dzięki Lou.- powiedziałam i chciałam go przytulić, ale brunetka już go wygoniła.
- Nie po to się starałam zrobić cię na bóstwo, żeby teraz mogli cię oglądać!- tłumaczyła się.
Przez najbliższe godziny siedziałam cały czas w swojej garderobie. Lexi musiała już iść, bo przecież musiała być przy swoim chłopaku. Zostałam sama z Emily, z którą ćwiczyłam moje piosenki i oglądałyśmy też galę. Chłopaki dostali nagrodę za najlepszy zespół roku! Uhu, ale się cieszę!
W końcu nadszedł czas na występ. Poprawiła sukienkę i wyszłam z pomieszczenia. Na korytarzu usłyszałam początek piosenki Little Things śpiewającą przez chłopaków.
Emily zaprowadziła mnie w moje miejsce, skąd miałam wyjść kiedy będzie moja piosenka.
Miałam wyjść pomiędzy publiczność, tak żeby wszyscy mnie widzieli.
Oczywiście to był pomysł mojego braciszka. Grr, uduszę go po tej całej szopce.
Chłopaki skończyli śpiewać, a na sali rozbrzmiały się huczne brawa.
Okej . Teraz twoja kolej.

*Zayn*
Na scenie zostałem tylko ja. Wszystkie światła były zgaszone. Usłyszałem pierwsze nuty Broken Strings. Ćwiczyłem ją z Paulą tyle razy, że to głowa mała. Zacząłem śpiewać, a snob światła padł na moją sylwetkę. Zwrotka, potem refren i teraz powinna zacząć Paula. Usłyszałem jej głos, który na zawsze zapamiętam. Spojrzałem na widownię, którzy oglądali się za siebie ze zdziwieniem na twarzy. W końcu światło padło na dziewczynę, która wyglądała prześlicznie! Taka niewinna... Taka piękna... 
Podchodziła coraz bliżej sceny, a publiczność obdarowywała ją oklaskami na stojąco. Wyciągnąłem rękę i pomogłem jej wejść na scenę. Zaczęliśmy śpiewać razem, cały czas patrząc sobie w oczy. To była magiczna chwila. Nic się nie liczyło. Kompletnie nic. Tylko ja i ona, śpiewający ten sam tekst piosenki. Chciałabym żeby czas się zatrzymał. Tutaj. Na tej scenie. Obok Pauli. Usłyszałem głośne okrzyki i brawa ze strony publiczności. A my śpiewaliśmy. Ciągle patrząc sobie w oczy. W końcu piosenka dobiegła końca. Staliśmy nadal patrząc sobie w tęczówki, nie zważając na nic. Na nikogo. Wziąłem jej rękę i pocałowałem ją, a ta obdarzyła mnie jednym ze swoich przepięknych uśmiechów.
Teraz czas na Nialla. Zszedłem ze sceny i stanąłem obok chłopaków, którzy pogratulowali mi występu.
- Stary, śpiewaliście zajebiście!- krzyknął Lou.
- Ale ona tak czy siak, wygląda lepiej od ciebie.- powiedział Harry.
No tak, z tym mogłem się zgodzić. Paula wyglądała dziś olśniewająco.

*Paula*
Uff, jedna piosenka już za mną. Teraz czas na Nialla. Po występie z Zaynem na sali nie mogły ustąpić brawa, co trochę mnie zszokowało. W końcu pojawił się Niall i usłyszeliśmy pierwsze akordy Hate That I Love YouRihanny i Ne-Yo. Jak mówiłam wcześniej, piosenka kompletnie nie pasowała do rodzeństwa, ale chodziło tylko o to, żeby jak najwięcej było mnie. Podczas występu super się bawiłam z Niallem. Zapomniałam, że śpiewamy na gali, przed ogromną publicznością i przed kamerami, które transmitują to wszystko w telewizji. W końcu skończyliśmy śpiewać. Na sam koniec Niall mocno mnie przytulił i wskazał na fortepian. No tak, teraz moje być, albo nie być. Światła znowu zostały zgaszone, a ja zaczęłam grać My Love. Ten tekst idealnie pasował do relacji między mną a Zaynem. Cały czas kiedy śpiewałam patrzyłam się w jego stronę.

Now I'm strong
You gave me all
You gave all you had and now I'm whole

My love...
Beat inside me...
Leave you blind...

My love, leave yourself behind
beat inside me
I’ll be with you

Skończyłam śpiewać. Jeszcze tylko kilka uderzeń klawiszy i już mogę zejść z tej cholernej sceny. W końcu występ dobiegł końca. Na sali rozbrzmiały się głośne brawa i okrzyki. Koło mnie zaraz pojawili się chłopcy. Niall podał mi rękę i pomógł mi wstać od fortepianu. Poszliśmy na środek sceny i się ukłoniliśmy.
Uff, na szczęście już jest po wszystkim.
- Jesteś niesamowita!- krzyknął Niall, kiedy zeszliśmy ze sceny i podniósł mnie do góry.
- Hej braciszku! Uspokój się!
Brat postawił mnie na ziemi i mocno przytulił. Potem każdy zaczął mi gratulować i również obdarowywać uściskami. Na końcu został Zayn. Nie wiedziałam co zrobić. Trochę się głupio czułam. Ale ten szybko do mnie podszedł i delikatnie mnie objął.
- Dziękuję.- szepnął mi do ucha.
- Za co?- zapytałam i odsunęłam się od niego.
- Za to, że jesteś.
Uśmiechnęłam się niepewnie, a na moich policzkach zagościły rumieńce.
- A tak w ogóle chłopaki to gratuluję nagrody. Zasłużyliście sobie.- powiedziałam.
- No dzięki dzięki. No dobra, a teraz idziemy na czerwony dywan.- powiedział braciszek.
- Znowu?- zapytałam.
- No teraz idziesz z nami, chwalimy się nagrodą i tobą. A potem przebieramy się i idziemy na bankiecik.- powiedział Lou.
Poszliśmy w nieznanym mi kierunku. Po chwili byliśmy na dziedzińcu,  na którym było tyle reporterów, że to masakra. Stanęliśmy w jednym miejscu i czekaliśmy, aż ktoś do nas podjedzie. Długo nie trzeba było czekać, bo zaraz pojawiła się grupa dziennikarzy.
- No chłopaki! Gratuluję wygranej i powiem szczerze, że to było coś! A teraz, możecie się pochwalić kim jest ta przepiękna dama, która śpiewała u boku Nialla i Zayna.
- Tak więc, to jest moja siostra Paula.- zaczął niepewnie brat.
- Siostra? Na prawdę?- nie dowierzał dziennikarz.
Zachciało mi się śmiać. W ogóle ta cała sytuacja, była dosyć zabawna.
- Jak widać talent do śpiewania odziedziczyła po bracie! Możesz nam powiedzieć Niall, dlaczego tak długo ukrywaliście prawdę? Zapewne widzieliście artykuły niektórych gazet, w których wynikało że Paulę  łączy coś z jednym z chłopaków Ona Direction.
- Czekaliśmy po prostu na odpowiedni moment, który nadażył się dzisiaj. A przy okazji pokazaliśmy na co moją siostrę stać.
Facet zadawał potem pytania do chłopaków, których nie chciało mi się słuchać. W końcu mogliśmy wracać do środka, ale oczywiście zatrzymano nas na na wspólnym zdjęciu. Stanęłam obok Nialla i się ładnie uśmiechnęłam.
- Stawiam dychę, że jutro to zdjęcie znajdzie się na pierwszej okładce popularnych magazynów,- powiedział do mnie Niall, kiedy wchodziliśmy do budynku.
- Sam powiedziałeś, że tak będzie lepiej.- uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek. Na korytarzu spotkałam Lexi, która zaprowadziła mnie do garderoby.
- Dziewczyno, śpiewaliście przepięknie!- powiedziała i mocno mnie przytuliła.
- Publiczność długo jeszcze stała po waszym występie i biła wam oklaski.- powiedziała Emi.
- Długo to wszystko będzie trwać?- zapytałam zmęczona.
- Jakieś 3-4 godzinki. Dobra, przebieraj się i idziemy na bankiet.- powiedziała Lexi.
Westchnęłam i opadłam zmęczona na kanapę. Lecz nie mogłam długo siedzieć, bo Emi zaczęła mnie poganiać. Poszłam się przebrać, a Emily poprawiła i fryzurę i makijaż. W końcu byłam gotowa. Mam nadzieję, że to wszystko zaraz się skończy bo jestem potwornie zmęczona...

*Zayn*
Byliśmy już na dużej sali, gdzie odbywał się (o ile można tak to nazwać) bankiet. W rzeczywistości, była to niezła impreza. Ludzie tańczyli i pili do woli. Staliśmy z Paulem, który nam gratulował przy jednym małym stoliczku z szampanem i czekaliśmy na Paulę i Lexi.
- Aria, a co ty taka ostatnio jesteś nie w sosie? W ogóle nie odzywasz się ani nic...- zaczął mówić Harry.
- A tak w ogóle, to dzięki za to co powiedziałaś przed naszym występem. Następnym razem, lepiej zostaw swoją opinię dla siebie. Wiedziałaś jak bardzo nam zależy na tym, żeby jak najlepiej wypromować Paulę!- krzyknął na nią Niall.
Chciałem już coś powiedzieć, ale Aria mnie wyprzedziła.
- Nie będzie następnego razu. Wyjeżdżam.
- Co takiego?- zapytałem zszokowonay.
- To co słyszałeś. Dostałam propozycję w Mediolanie. Dzięki tobie zostanę znowu sławną modelką! W końcu mnie zauważono. Nie jesteś mi już do niczego potrzebny. Dostałam to co chciałam. A teraz przykro mi, ale muszę już iść. Mój partner czeka.- powiedziała i wskazała ręką na jakiegoś faceta, który stał przy wyjściu.
Stałem zamurowany. Nie wiedziałem co powiedzieć.
- Ale jak to?! Aria nie możesz, tak po prostu odejść! Zniszczysz ich reputację!- zaczął wydzierać się Paul.
- Nie obchodzi mnie to. Dostałam to co chciałam Dzięki tobie Zayn mogę znowu być sławna.- powiedziała do mnie i poklepała mnie po policzku.
- Myślałem, że ty...- nie mogłem dokończyć.
- Że co? Że cię kocham? Śmieszny jesteś! Posłuchaj mnie uważnie. Wszystkie dziewczyny, które będą chciały być z tobą to tylko dla sławy. Nie dla ciebie... No to co. Czas się przegnać. Do zobaczenia chłopaki.- i odeszła od nas.
- Co ona wyprawia?! Przecież nie może, tak po prostu odejść!- zaczął drzeć się Paul.
- Ej stary. Daj sobie spokój. Ona nie jest warta, nawet żeby się o nią kłócić.- zaczął mówić Harry- Hej Zayn, chcesz może iść?
- Nie, zostanę. Przecież nie mogę was zostawić.
Chociaż z chęcią poszedłbym jak najdalej stąd. Nie mogłem uwierzyć Myślałem, że mnie kocha. Że...
- O patrzcie, idzie Paula!- usłyszałem Liama
Spojrzałem w kierunku schodów, na których stała dziewczyna. Wyglądała przepięknie. W morelowej sukience, niebieskich butach i do tego lekko falowanych włosach. Muzyka ucichła i wszyscy spojrzeli na schody. Koło Pauli pojawiła się zaraz Lexi, która zachęciła ją do zejścia. Dziewczyna patrzyła na wszystkich niepewnie.
Wyglądała zjawiskowo. Już drugi raz dzisiaj zaskoczyła mnie swoim wyglądem. Mam nadzieję, że nie ostatni. Niall pociągnął Lou za rękę i pobiegli do dziewczyn. Blondyn wziął Lexi, a Lou Paulę i poszli w naszą stronę. Wszyscy patrzyli się na nich, a w sali rozbrzmiały się różne szepty i rozmowy na temat brunetki. W końcu muzyka zaczęła grać, a ludzie zajęli się tym co wcześniej robili.
- Już drugi raz, zrobiłaś dzisiaj wrażenie na wszystkich ludziach, a na mnie w szczególności.- zaczął mówić Paul- Chciałbym przeprosić za moje zachowanie w stosunku do ciebie. Powinienem najpierw pogadać z chłopakami, niż czytać te bzdury w gazetach.
- Już o tym zapomniałam.- powiedziała miłym głosem brunetka
- No to cieszę się bardzo. Przepraszam, ale muszę na chwileczkę iść. Zaraz wracam.- powiedział nasz menager i poszedł w stronę jakiegoś stolika.
- A gdzie jest Aria?- zapytała Lexi.
Chłopaki spojrzeli na mnie niepewnie, ale ja nie miałem zamiaru ukrywać niczego przed dziewczynami.
- Odeszła. Podziękowała mi, że mogła zrobić karierę i leci do Mediolanu.
- Cco takiego?!
- Sorry, ale nie chcę o tym mówić.- i poszedłem w stronę korytarza.
Oparłem się o jedną kolumnę i usunąłem się na ziemię. 
Dlaczego? Dlaczego mi to zrobiła? Chłopaki mieli rację, mówiąc że ta dziewczyna namiesza mi w życiu. Ale ja miałem nadzieję, że jednak będzie inaczej.

*Paula*
- Odeszła. Podziękowała mi, że mogła zrobić karierę i leci do Mediolanu.
- Cco takiego?!
Co zrobiła?! Co za suka! Jak ona mogła?! Popatrzyłam na chłopaków, którzy tylko wzruszyli ramionami, a Zayn poszedł. Wiem, że w takich chwilach, człowiek chce zostać sam, ale ja tak nie mogłam. Nie umiałam zostawić go samego, kiedy cierpiał.
Poszłam za nim i zobaczyłam go, jak opiera się o kolumnę. Szybko do niego podeszłam.
- Ona nie jest wart, nawet twoich łez.- powiedziałam.
Zayn podniósł głowę i zobaczyłam jego zapłakane oczy. Kucnęłam naprzeciwko i wytarłam jedną łzę, która po woli spływała po jego policzku. Wzięłam jego ręce i pomogłam mu wstać, a potem go przytuliłam. 
Boże, jak mi go szkoda. Jak ona mogła, w taki dzień zrobić mu coś takiego?!
- Dlaczego to robisz?- zapytał mnie Zayn.
- Co takiego?
- Pocieszasz mnie. A sam ciebie zraniłem.
- Obiecałam sobie, że będę wam pomagać kiedy będziecie potrzebowali pomocy. Jestem wam dłużna i zawsze będę. Muszę się jakoś odwdzięczyć, że mogę żyć. Bo to dzięki wam, jestem tutaj.
- Dla mnie nie musisz nic robić. Tylko...
- Tylko co?- przerwała mu.
- Tylko bądź. I nigdy nas nie opuszczaj.
Zszokowały mnie trochę jego słowa. Nie wiedziałam co powiedzieć i co zrobić. Ale ten znowu przyciągnął mnie do siebie i mocno mnie przytulił.
- Chcesz jechać do domu?- zapytałam
- Nie. W końcu to impreza. Trzeba trochę zaszaleć. A tak w ogóle to prześlicznie wyglądasz.
- Dziękuję. Zostaniemy pod jednym warunkiem.
- Jakim?
- Nie szalej zbytnio. Pamiętaj, że nie możesz za dużo pić.
- Tak jest, kapitanie!
Zaśmiałam się. Zayn złapał mnie za rękę i poszliśmy w stronę reszty znajomych, którzy siedzieli przy stoliku.
Bawiłam się rewelacyjnie! Cały czas byłam na parkiecie z chłopakami, albo z Lexi. Oczywiście wypiło mi się parę drinków, ale co tam. Jak szaleć to szaleć. 
Udało mi się zatańczyć z Justinem Bieberem, który zaproponował mi wspólny występ na jednym z jego koncertów. W pogotowiu znalazł się Niall, który stanowczo powiedział, że nie robię kariery. Chłopak lekko się zmieszał, ale tańczyliśmy nadal. W ogóle dostałam wiele propozycji wspólnych koncertów, czy nawet granie w teledyskach. Ale żadna propozycja mnie nie zainteresowała.
Z głośników zaczęła lecieć wolna piosenka. Chciałam usiąść do stolika i chwilę odpocząć, ale Zayn mnie zatrzymał.
- Przez cały wieczór nie miałem okazji z tobą zatańczyć. Nie przyjmuję odmowy.
Zanim coś powiedziałam chłopak pociągnął mnie na środek parkietu.
- Piłeś coś?- zapytałam.
- Tylko dwa drinki. Za ty zaszalałaś.
- Oj tam.
Przyciągnął mnie bliżej do siebie i lekko kołysaliśmy się w rytm muzyki.
- ja muszę ci coś powiedzieć.- powiedział cicho Zayn.
- Coś się stało?- zapytałam rozbawiona. Alkohol jednak robił swoje. Dawno tyle nie wypiłam...
- Bo ja... ja już wcześniej chciałem zerwać z Arią. Było wiele powodów, do tego żeby zakończyć nasz związek. Ale najważniejszym byłaś ty...
Popatrzyłam na niego niepewnym wzrokiem.
- Co takiego?
- Bo ja Paula... ja...- zaczął się jąkać-... ja cię kocham.
Stanęłam zdezorientowana. Patrzyłam na niego z wielkim zdziwieniem. A ten przybliżył się do mnie i poczułam jego usta na swoich.
Świat zawirował, a ja poczułam motylki w brzuchu.
Przepraszam, że tak długo nic nie dodawałam, ale wiecie szkoła. Myślę, ze nowy rozdział sie podoba; > < Malikowa>

czwartek, 5 września 2013

Imagin z Harrym

7:30. Jak zwykle jechałam do szkoły tramwajem. Dookoła mnie było pełno ludzi zaczynających w pośpiechu dzień. Bardzo im tego zazdrościłam,bo wiedziałam,że ja już raczej nie zdążę odprowadzać dziecko do przedszkola czy z niecierpliwością czekać na zielone światło dla kierowców. Dla niektórych mogło wydawać się to śmieszne,jednak dla mnie wcale takie nie było. Byłam chora,ale nie na grype, czy katar tylko na raka, a najgorsze w tym wszystkim było to,że miałam coraz mniej czasu. Pogodziłam się już z myślą,że w każdej chwili mogę umrzeć,jednak dla moich rodziców było to wręcz nie do pojęcia. Dawali mi wszystko,chociaż większość rzeczy nie była mi potrzebna,a ja z wymuszonym uśmiechem na twarzy przyjmowałam podarunki.Wysiadając,przez przypadek pewien pan w garniturze potrącił mnie w łokieć,co spowodowało,że wszystkie notatki,które trzymałam w ręce wylądowały na chodniku. Szybko pochyliłam się,by móc je zebrać,kiedy usłyszałam za sobą głos.
- Poczekaj,pomogę ci - Powiedział chłopak,jednak byłam zbyt zajęta zbieraniem kartek,żeby spojrzeć na nieznajomego. Gdy wszystkie papiery były już zebrane podniosłam się do pozycji stojącej i od razu natrafiłam spojrzeniem na szmaragdowe oczy szesnastolatka.
- Jestem Harry. Harry Styles,a ty?- Chłopak posłał w moją stronę jeden z najpiękniejszych uśmiechów jakie było dane mi zobaczyć do tej pory. Na początku nie wiedziałam co powiedzieć,tylko dalej wpatrywałam się w zielone tęczówki Styles'a.
- Julia. Julia Kandigan - Powiedziałam po chwili. Chłopak znów się uśmiechnął.
- Gdzie chodzisz do szkoły? - Dopytywał zaciekawiony
- Do 69,a ty? -
- Ja również. Jestem nowy. - Moje serce gwałtownie przyspieszyło.
- To co? Idziemy? - Harry przerwał krępującą ciszę,która na chwilę zapadła pomiędzy nami. Kiwnęłam głową i ruszyliśmy w stronę szkoły. Przy nim zapominałam o całym świecie łącznie ze swoją chorobą.
                              ***
Od tego wydarzenia minęło prawie pół roku. Zaczęłam spotykać się z Harrym po dwóch tygodniach od naszego pierwszego spotkania. Jednak chłopak nadal nic nie wiedział o mojej chorobie,bo najzwyczajniej w świecie,nie wiedziałam jak mam mu to powiedzieć. Nie chciałam żeby zaczął traktować mnie jakoś "inaczej". Chciałam ostatnie tygodnie spędzić w towarzystwie osoby,która mnie naprawdę kocha,a nie robi łaske spędzając ze mną czas. Niestety ze mną było coraz gorzej. Ostatnio gdy byłam z mamą w szpitalu lekarz powiedział,że zostały mi co najwyżej dwa tygodnie życia. Czy się bałam? Oczywiście,ale najbardziej obawiałam się reakcji Hazzy. Oznaki tego,że coś jest ze mną nie tak powoli wydostawały się na światło dzienne,chociaż na każdą z nich miałam inne wytłumaczenie. Pewnego dnia gdy stanęłam przed lustrem zauważyłam,że moje włosy gwałtownie zciemniały. Oczywiście nie dało się to puścić uwadze mojego chłopaka.
- Włosy ci zciemniały - Powiedział podczas naszego pobytu w parku.
- Tak,jak widać... - Nerwowo zagryzłam wargę i złapałam go mocniej za rękę.
- Zrobiłaś pasemka? - Dopytywał dalej niczego nie świadomy Harry.
- Nie...- Zaczęłam wymyślać na poczekanie jakąś wymówkę. - Kolor włosów czasami mi się zmienia w zależności od pogody,a dzisiaj nie ma dużego słońca,więc są ciemniejsze.- Odetchnęłam z ulgą po wypowiedzeniu tego. Chłopak chwilę przypatrywał mi się podejrzanie po czym wrócił do patrzenia przed siebie.
Podczas mojego ostatniego tygodnia źle się poczułam i zemdlałam. Zostałam przewieziona szybko do szpitala,gdzie obudziłam się dopiero w sali z białymi ścianami. Czyjaś ręka kurczowo trzymała mojej,jednak jej właściciel spał z głową na moich nogach. Patrząc na śpiącego Harrego do moich oczu napłynęły łzy. Oddałabym wszystko,żeby móc budzić się tak codziennie rano i podziwiać ten widok,ale dla mnie było już stanowczo za późno. Po obudzeniu czułam się okropnie. Głowa mi pękała i nie czułam już palców u nóg. W pewnym momencie Hazza się poruszył,a ja jego spojrzenie utknęło prosto o moich oczach. Szybko przetarłam łzy,żeby chłopak niczego nie zauważył. Jednak w jego spojrzeniu nie dostrzegłam już tego dawnego blasku i śmiechu. Wiedział.
- Czemu mi tego nie powiedziałaś? - Jego ton był opanowany,jednak dało się w nim słyszeć lekkie pretensje.
- Po prostu nie umiałam. Bałam się,że po tym zacząłbyś mnie traktować inaczej,albo po prostu byś mnie zostawił...- Powiedziałam na jednym wydechu,odwracając wzrok w stronę okna. Na twarz Styles'a wpłynął lekki uśmiech.
- Popatrz na mnie -
Posłusznie wysłuchałam polecenia. Gdy tylko się odwróciłam poczułam rozpalone usta chłopaka na swoich lodowatych wargach. W momencie,w którym chłopak złączył nasze usta ze sobą, po moim ciele przeszedł dreszcz ciepła,jednak spowodował on też zanik czucia w całych nogach.
- Nigdy bym cie nie zostawił - Powiedział stykając swoje czoło z moim. - Kocham cie -
- Ja też cie kocham Harry. I zawsze będę. Dlatego gdy mnie już nie będzie nie rozpaczaj po mnie. Obiecaj mi,że wrócisz do szkoły, nie zamkniesz się w sobie i będziesz taki jak zawsze. - Popatrzyłam prosto w oczy chłopaka,które teraz były całe zaszklone. Uśmiechnęłam się lekko by dodać nam obydwu otuchy,przejeżdżając przy tym kciukiem po jego policzku. Gdy doszłam do koniuszka warg lekko musnęłam je ustami po czym opadłam na poduszke. Harry zaczął coś mówić,ale ja już tego nie słyszałam. Po moim ciele zaczęły przechodzić dreszcze,jednak tym razem wręcz lodowate. Zanim mój wzrok zaczął się rozmazywać zobaczyłam jeszcze jak do sali wchodzi mnóstwo lekarzy,a zaraz za nimi moi zapłakani rodzice. Ostatkiem sił popatrzyłam na Harrego,który nadal siedział przy mnie trzymając moją rękę w swojej dłoni. Po jego policzku zaczęły spływać łzy,chociaż dalej starał się być twardy.
- Kocham cię Harry...- Zdążyłam powiedzieć zanim usłyszałam jak z aparatu obok mojego łóżka wydobywa się odgłos linii ciągłej oznaczający koniec i początek czegoś nowego...
MÓJ PIERWSZY SMUTNY IMAGIN...MAM NADZIEJĘ,ŻE MI SIĘ UDAŁ. CO DO VIII CZ. O ZAYNIE TO JUŻ ZACZĘŁAM JĄ PISAĆ,WIĘC POWINNA BYĆ GOTOWA W PRZYSZŁYM TYGODNIU :) POZDROWIONKA! :** <3 ~Hazzowa