środa, 16 października 2013

Harry - część VII

Minęły 3 tygodnie od wyjazdu 1D. A już za kilka dni święta. A ja? Ja siedzę sama w domu. Mama zapraszała mnie, ale wytłumaczyłam jej, że mam kogoś i że raczej z nim spędze te święta. Jednak było to kłamstwo. Nigdzie nie wychodzę tylko marnuje sobie życie. Mój dom jest w totalnym chaosie, a ja wyglądam i czuję jeszcze gorzej. Moje ciało jest całe posiniaczone i poranione. W ostatnim czasie straciłam całą moją koordynację ruchową i to chyba dlatego. Obijam się o meble jak nie wiem co. Jak wspominałam w poprzednim wpisie chciałam się okaleczyć. To było tylko raz. Potem jednak zrozumiałam, że to nie ma sensu. I no właśnie! Zapomniałabym. Chcę tylko uświadomić, że w tej chwili czytasz wpis z mojego pamiętnika. Wiem to może śmieszne. Dorosła dziewczyna a pamiętnik pisze. No dobra, ale nie ważne. Oczywiście muszę wspomnieć, że o Harrym nie zapomniałam, a bardzo chciałam. No, ale czego mogłam się spodziewać? Zespół (oczywiście oprócz Harrego) dzwonił do mnie z tysiąc razy żeby zapytać o co chodzi, bo Harry nie chce nic im powiedzieć. Za każdym razem odbierałam, bo chłopakow bardzo polubiłam może nawet zaprzyjaźniłąm się z nimi przez ten czas. Dowiedziałam się wczoraj od Louisa, że od dzisiaj mają tygodniową przerwę świąteczną. Chcieli mnie odwiedzić, ale im zabroniłam. Mam nadzieje, że się na mnie nie obrażą. Spędzają święta razem w Londynie. Ałć! I znowu zahaczyłam o róg komody. Gdzie jest ten telefon?! Chyba już od 5 minut ktoś do mnie wydzwania, a ja jak zwykle nie umiem go odszukać w tym brudzie. Jest!
- Halo? - odezwałam się przykładając aparat do ucha.
- Halo. Ciara. Jutro o godzinie 14 jestem u ciebie. Musisz mi pomóc. Do zobaczenia! - Louis. No to nieźle mnie załatwił. Z resztą on jak zwykle. Ja nie przyjmuję gości i wolałabym jednka żeby tak zostało, ale jak do niego zadzwonie i poproszę żeby nie wpadała do mnie to i tak przyjedzie. Dobra no to w takim razie trzeba posprzątać. Och...

*Następny dzień około 14:00*
Louisa jeszcze nie ma, a mój dom jest czysty jak nigdy dotąd. Ciekawość mnie zżera w czym mam mu pomóc. Dzwonek do drzwi, to on.
- Hej Louis. - nikle uśmiechnęłam się do przyjaciela, wpuściłam do środka i lekko przytuliłam.
- Cześć piękna. - Puścił do mnie oczko i ruszyliśmy do kuchni.
- No to niby w czym mam ci pomóc, hmm? - stanęłam opierając się o blat, a chłopak usiadł na krześle na przeciwko mnie.
- Mam nadzieję, że nie będziesz na nas zła, bo jestem tu w imieniu chłopaków. Proszę cię o pomoc tak jakby przy Harrym - mój szczęśliwy wyraz twarzy przekształcił się w grymas. Nie chciałam słyszeć nawet jego imienia, a teraz mam mu pomagać - Naprawdę musisz z nim porozmawiać. Nie chce z nikim rozmawiać, na próbach jest cały czas zamyślony. Wygląda i zachowuje się jak wrak człowieka. Wszystko to się zaczęło dziać po waszym rozstaniu, więc przychodzę z tym do ciebie. Nie chcecie nam powiedzieć co się stało, ale ty masz z tym coś wspólnego. - popatrzałam na niego ze strachem, a oczy mi się zeszkliły.
- On nie chce rozmawiać ze mną. Ja jakoś też się do tego nie pale. Chciałabym ci pomóc, ale...- nie musiałam kończyć. Chłopak popatrzał na mnie ze współczuciem po czym wstał i przytulił. Jego ciepło i zapach wręcz mnie uderzyły. Brakowało mi tego. Bliskości, dotyku drugiego człowieka. Jednk niestety nic nie trwa wiecznie. Louis odsunął się ode mnie i powrócił na swoje poprzednie miejsce.
- Przepraszam niepowinniśmy nawet o tym myśleć. Ale zastatnawia mnie jedno. Czemu ty zachowujesz się normalnie. Funkcjonujesz, masz wszystko uporządkowane - ogarnął okiem całą kuchnię - zachowuujesz się jakby nic się nie stało.
- Wiesz co. Pozory mylą. - odwróciłam wzrok i znowu zachciało mi się płakać. Nie, nie, nie. Nie mogę się popłakać przy Louisie. - Ale u mnie wszystko w porządku jak zauważyłeś - myślałam znowu że nie zauważyła, ale jednak znowu się pomyliłam.
- Ciara... Opowiedz co się stało między tobą, a Harrym. Jak nie chcesz nie powiem o tym chłopakom, ale wiedzę że ty też nie masz się najlepiej, a ja jestem twoim przyjacielem. A przyjaciele są od tego żeby wspierać i żeby im ufać. - powiedział z ogromną troską w głosie. Ufałam mu. Bezgraniczie. Nie wiem jak to możliwe, ale teraz to poczułam, że mogę mu powiedzieć wszystko. Pociągnęłam go za rękę do salonu. Usiadłam na kanapie po czym chłopak zrobił to samo. Odwróciłam się w jego stronę i opowiedziała mu wszystko. Uroniłam przy tym oczywiście pojedyńcze łzy, które odrazu zostały starte przez Louisa.
- Proszę cię porozmawiajcie. Nie chodzi mi teraz o nas tylko o was. O szczęście. Twoje i Harrego. - ja tylko przytaknęłąm głową - jutro byłabyś w stanie? Jutro ja wychodzę wraz z Liamem Niallem i Zaynem do centrum handlowego po prezenty dla rodziny. Bylibyście sami. Ja nie jesteś gotowa...
- Jutro może być. Chcę to mieć za sobą... - przerwał mi telefon Louisa.
- Halo? ... A nigdzie. ... Okey ... Cześć - się rozłączył i popatrzył na mnie ze smutkiem
- Musisz już iść prawda? - pokiwał głową na 'tak'. Wstał z kanapy a ja zaraz po nim, a przyjaciel mocno mnie przytulił co ja odwzajemniłam. - dziękuję
- Proszę. - odprowadziłąm go do drzwi - No to do jutra. - ucałował mnie w policzek i wyszedł. Spojrzałam na segarek i była już 18:00 !! Gadaliśmy 4 godziny! Sama w to nie wierzę. Muszę się trochę odprężyć i przestać myśleć. Mam całkowity mętlik w głowie. Po 1000 myśli na sekundę. Pobiegłam po schodach w stronę łazienki. Puściał gorącą wodę z kranu i nalałam płyny do kąpieli. W tym czasie jak moja wanna isę napełniała poszałam po moją piżamę. Rozebrałam się z ciuchów rzucając je na zimne kafelki. Weszłam ostrożnie do wody i zanurzyłam się, że pozostała tylko głowa na powietrzu. Po 2 godiznach woda już była zimna, a ja postanowiłam już się wysuszyć. Godzinę zajęła mi toaleta. Od razu ruszyłam do mojej małej sypialni i okryłam się cieplutką pieżyną. Zasnęłam z myślą 'Co będzie jutro?' ...
___________________________________________
Witam tu Kate! Nowy rozdział jak widzicie.
Mam zasadę tak jak koleżanki :
conajmniej 5 KOMENTARZY = WSTAWIAM ROZDZIAŁ
W innym razie nie kontynuuję tego opowiadania.
Przepaszam bardzo. Miłego czytania! ;D
/Katee

Zayn - część IX


- Zayn, długo jeszcze? - Pytałam już chyba po raz piąty podczas naszej drogi. Nie byłam zwolenniczką długich podróży, a już szczególnie samochodem. Chłopak zaśmiał się pod nosem nadal patrząc przed siebie.
- Spokojnie księżniczko, nie mam zamiaru wywieźć cię na Karaiby... - Popatrzyłam na niego lekko zbita z tropu. -... przynajmniej na razie - Dopowiedział raczej do siebie, jednak bardzo dobrze usłyszałam jego słowa. Usadowiłam się wygodnie w fotelu i nie wiedząc kiedy, odpłynęłam do krainy Morfeusza.

- T.I, wstawaj piękna... - Usłyszałam aksamitny głos chłopaka prosto przy swoim uchu. Chwilę potem mulat złożył na moich ustach lekki pocałunek. Uśmiechnęłam się promiennie.
- Jesteśmy już? - Spytałam rozglądając się dookoła, jednak nie widziałam zbyt dużo, bo zasłaniała mi widok twarz Zayn'a, która znajdowała się centralnie przede mną. Brunet kiwnął tylko głową.
- No to gdzie mnie tym razem wywiozłeś? - Powiedziałam z uśmiechem na twarzy i wychodząc z samochodu.
- Nad Morze Irlandzkie - Gdy słowa mulata dobiegły do moich uszu, przed moimi oczami wyrosła ogromne zbiorowisko wody. Przez chwilę stałam w milczeniu nie wiedząc co powiedzieć.
- Gdzie?! - Prawie krzyknęłam zszokowana dalej stojąc w tej samej pozie i miejscu.
- Oj kochanie,będzie fajnie - Zayn objął mnie w talli i przyciągnął w swoją stronę składając na moim czole przelotny pocałunek. Mimowolnie się uśmiechnęłam.
- Chodź - Chłopak splótł nasze palce razem i po chwili biegliśmy już w stronę plaży.


Nie długo cieszyłam się piaskiem pod stopami, bo po chwili zostałam oderwana od ziemi i wylądowałam na rękach mojego chłopaka. Zayn niebezpiecznie zbliżał się w stronę wody. 
- Nie zrobisz tego... - Powiedziałam ostro, gdy stopy mulata dotknęły już błękitnej tafli. Jednak on tylko uśmiechnął się i szedł dalej. Złapałam się kurczowo szyi bruneta. 
- Zayn nie nie nie...! - Zaczęłam się wyrywać,gdy woda sięgała już chłopakowi do bioder. W tej samej chwili zostałam brutalnie wrzucona do morza. 
- Ah tak... to się zabawimy - Pomyślałam i wynurzyłam się z wody miotając przy tym rękami we wszystkie strony - Zayn idioto! Ja nie umiem pływać! - Krzyknęłam w jego stronę. W tej samej chwili woda wleciała mi do ust a ja zaczęłam się dusić. - No może to jednak nie było do końca przemyślane...- Skarciłam siebie w myślach. W oczach chłopaka momentalnie pojawił się strach,a chytry uśmieszek zniknął w jednej chwili. Zayn bez rozmysłu rzucił się w wodę i po chwili trzymał mnie już mocno za biodra. Wdrapałam się na niego i oplotłam nogami jego talię. Nachyliłam się w stronę ucha bruneta i specjalnie zahaczając przy tym o jego płatek, uśmiechnęłam się szelmowsko. 
- Żartowałam kochanie - Wyszeptałam i odsunęłam się,żeby móc dokładnie ujrzeć reakcję chłopaka. Przez chwilkę na jego twarzy panowało totalne zdezorientowanie, jednak gdy dotarło do niego to co powiedziałam, znowu znalazłam się w wodzie. Wyłoniłam się z niej z głośnym śmiechem.
- Tak chcesz się bawić,tak?! - W jego oczach panowała totalna furia, a widząc jego uśmiech lekko się wzdrygnęłam. Po chwili oblewaliśmy się już wodą bez opamiętania. W pewnej chwili Zayn zanurkował i straciłam go z pola widzenia. Zaniepokojona zaczęłam rozglądać się dookoła,jednak w tej samej chwili coś oplotło moją dłoń i pociągnęło pod wodę. Gdy tylko znalazłam się naprzeciwko mulata, bez zastanowienia złączyliśmy nasze usta w namiętnym pocałunku.


Po kolejnych minutach taplania się w wodzie, po moim ciele zaczęły przelatywać dreszcze. Zayn widząc to od razu podniósł mnie w taki sam sposób jak mnie tutaj przyniósł i prawie przygniótł do swojego ciała, dając mi tym samym ciepło.
- Idziemy już księżniczko? - Powiedział zahaczając przy tym o moje usta. Lekko kiwnęłam głową i po chwili wychodziliśmy już z wody.
Przez całą drogę powrotną nie zmrużyłam nawet oka, ponieważ byłam zbyt zajęta śpiewaniem z Zayn'em wszystkiego co akurat leciało w radio. Mieliśmy z tego mega ubaw. Gdy dojechaliśmy pod jego dom, już dawno zapadł zmrok.
- Idź do łazienki księżniczko i się wysusz. Ręcznik leży na szafce, a suche ciuchy położę ci przy drzwiach - Powiedział mój chłopak. Uśmiechnęłam się do niego, po czym odwróciłam się w stronę schodów. Jednak nie zdążyłam postawić na nie nogę, ponieważ czyjaś dłoń oplotła mój nadgarstek i pociągnęła w swoją stronę. Zetknęłam się z ustami Zayn'a w krótkim pocałunku, po czym szybko pomknęłam na górę, śmiejąc się pod nosem. Usłyszałam tylko ciche westchnienie chłopaka i zaraz potem zniknęłam za drzwiami łazienki.


Ubrania należące do mulata były na mnie dużo za duże, jednak w szarych dresach i luźnym białym podkoszulku czułam się bardzo dobrze. Przecierałam właśnie mokre włosy ręcznikiem, gdy usłyszałam dzwonek do drzwi wejściowych. Zaciekawiona, nadal z ręcznikiem przy włosach, wyszłam po cichu na korytarz, by zobaczyć twarz naszego gościa. Stanęłam przy barierkach od schodów. Stamtąd miałam doskonały widok.

** Z perspektywy Zayn'a **

Gdy moja T.I zniknęła mi z pola widzenia, westchnąłem lekko.
- Boże, co ta dziewczyna ze mną robi? - Pomyślałem, uśmiechając się sam do siebie. Po kilku chwilach poszedłem za nią na górę do swojego pokoju, by móc się przebrać. Założyłem na siebie luźny czarny t-shirt i czarne jeansy, po czym ponownie zszedłem na dół kierując się do kuchni. Pomyślałem, że zjedzenie czegoś dobrze nam zrobi, więc po chwili przygotowywałem już składniki potrzebne na spaghetti. W pewnym momencie rozległ się dzwonek do drzwi. 
- Dziwne... nikogo nie planowałem w odwiedziny - Odłożyłem łyżkę, którą jeszcze chwilę temu mieszałem makaron na blat, po czym podszedłem do drzwi. Otwierając je, na moją twarz dmuchnął zimny wiatr. Ta noc nie należy do najcieplejszych...
- Cześć kochanie! Tęskniłeś? - ... i na pewno nie do najprzyjemniejszych. W tej samej chwili poczułem zapach spalonego mięsa wydobywającego się z kuchni.


No to tam taki rozdział wam daję w połowie tygodnia :) Mam nadzieję, że wam się podoba, chociaż osobiście uważam, że trochę go zepsułam... :/ no nic! wy oceńcie :D Przypominam o ankiecie znajdującej się w prawym górnym rogu ;) Całuski :** ~Hazzowa
PS: 9 komentarzy = następny rozdział!!!

Podziękowania

Hej kochani :* Po tej stronie wszystkie adminki z naszego bloga ;) Chciałybyśmy bardzo Wam podziękować za ponad 4k wyświetleń i te cudowne komentarze, które znajdują się pod naszymi opowiadaniami. Nawet nie wiecie ile jeden komentarz dla nas znaczy, a co dopiero kilka pod jednym imaginem :) Chciałybyśmy też poinformować, że u góry w prawym rogu na blogu znajdziecie ankietę :) Bardzo zależy nam na tym,żebyście odpowiedzieli na zadane przez nas pytanie. Jeszcze raz bardzo Wam dziękujemy za cały swój czas spędzony na naszym blogu :* :D ~Hazzowa (adminka główna), ~Malikowa i Katee <3 


sobota, 12 października 2013

Niall- cz. XVII

*Louis*
- Nie wydaje wam się, że ta akcja jest trochę dziwna?- zapytał Liam.
- Dziwna? To za mało powiedziane! Ja w ogóle nie ogarniam o co w tym wszystkim chodzi!- krzyknął Niall.
- Co tu takiego, do nie zrozumienia? Zayn zrobił dziecko Arii, a Paul ma z tego radochę. Paula cierpi, bo kocha Malika, a on nie wie co ma robić.- skomentował Hazza.
- A ty to jak zwykle przyjmujesz to do wiadomości jak gdyby nigdy nic, tak?- zapytał zdenerwowany Horan.
- Ej chłopaki! Przestańcie się kłócić. Jeszcze bardziej pogorszycie sprawę, która i tak jest ciężka do zrozumienia.- próbowała uspokoić nas Lexi, która chyba jako jedyna trzeźwo myślała.
Po wyjściu Paula i Arii, Zayn od razu poszedł za siostrą Horana, a my siedzieliśmy dalej w salonie nie wiedząc co robić.
No właśnie, co robić?
- Moim zdaniem Aria wymyśliła to dziecko. Z resztą, wystarczy wejść na strony plotkarskie.- powiedział loczek i wziął mojego laptopa, który leżał koło telewizora.
- A po co ci zaglądać na jakieś strony plotkarskie?- zapytałem- Nie wystarcza ci problemów?
- A ty w to wierzysz, że od tak po prostu Aria przyleciała z Mediolanu, bo nagle dowiedziała się, że jest w ciąży?
- W sumie to masz rację...- odezwał się Niall.
- Coś musiało się stać. Coś co przeszkodziło Arii w dalszej karierze.
- Ale to i tak nic nie zmieni.- usłyszeliśmy za sobą głos Paula. Wyglądała, jak nie ona. Czerwone oczy od licznych łez, blada cera i ciemne worki po oczami. Za nią stał Zayn, który wręcz identycznie wyglądał jak brunetka.
- Co masz na myśli?- zapytała Alex.
- To że Aria nie usunie ciąży, nawet jeśli zapłacisz jej nie wiadomo ile.- dokończyła Lexi- Podłym się jest i trzeba się z tym urodzić. Niestety Aria jest taka a nie inna i nikt tego nie zmieni...
- Niall, mogę cię prosić na chwilę?- zapytała cichym głosem Paula.
- Coś się stało?
- Po prostu potrzebuję porozmawiać ze swoim starszym bratem.
- Jasne, chodź na spacer.
- Tylko nie chodźcie za daleko. Paparazzi chodzą cały czas za nami.- powiedział Harry zza ekranu laptopa.
Niall tylko kiwnął głową, a potem objął swoją siostrę ramieniem i wyszli na zewnątrz.
- Z chęcią bym z wami został, ale wiecie...- powiedział Zayn i głośno westchnął- Muszę to wszystko przemyśleć.- dodał i wyszedł do ogrodu.
- To jest nie fair...- powiedział smutno Liam
- Dlaczego?- zapytałem
- Tych dwoje tyle przeszli w swoim życiu, a i tak ciągle mają pod górkę. Nigdy nie mogą dostać tego, na czym im najbardziej zależy, bo zawsze coś musi stanąć im na przeszkodzie.
- Liam spokojnie, nie denerwuj się...- powiedziała Alex i pogłaskała Liama po głowie.
- Jak mam być spokojny?!- krzyknął i schował głowę w swoich dłoniach.- Mój przyjaciel... najlepszy przyjaciel... i moja przyjaciółka...- zaczął szlochać.
- Ej, znalazłem coś!- krzyknął nagle Harry i postawił przed nami laptopa.- Mówiłem, że coś musiało się stać.
Poklepałem Liama po ramieniu i usiadłem koło niego na kanapie.
Harry puścił nam jeden filmik z jakiegoś pokazu mody.
Na wybiegu pojawiła się Aria, ubrana... nie będę komentował w jaki sposób ubrana. ale istotne było to w jaki sposób chodziła.
- Widzicie jak chodzi?- zapytał nas z uśmiechem loczek.- Jakby miała w sobie parę procentów.
- Przecież to jest nie możliwe... Niby w jaki sposób wypuścili ją na wybieg?- zapytała Alex
- Oglądajcie dalej.
Swój wzrok znowu przeniosłem na monitor. Harry miał rację. Od razu było widać, że coś jest nie tak z Arią. Nagle na wybieg wbiegła jakaś babka i chciała złapać Arię za rękę, ale ta szła dalej. Na samym końcu wybiegu stanęła na samej krawędzi i chciała zrobić jeszcze jeden krok i...
- No nie wierzę!- krzyknęła Lexi z lekkim uśmiechem.- Jak profesjonalna modelka, może spaść z wybiegu?
Wszyscy zaczęliśmy się śmiać i to dosyć głośno. 
Aria pierdoła!
- A teraz posłuchajcie tego.- powiedział Harry i zabrał spowrotem sprzęt na swoje kolana.- "Skandal na pokazie mody! Jedna z wielu profesjonalnych modelek Aria Schy (Arianda Schiffer- 20 lat)..." ona ma na imię Arianda?- przerwał Harry, kiedy czytał jedne artykuł.
- Nie ważne, czytaj dalej.- powiedziała zniecierpliwiona Alex.
Hazza wzruszył tylko ramionami i czytał dalej.
- "Aria Schy (Arianda Schiffer- 20 lat) pojawiła się na wybiegu całkiem pijana! Dziewczyna miała w sobie 2 promile alkoholu i nie wiadomo do tej pory, kto ją wpuścił na wybieg w takim stanie. Według nie potwierdzonych informacji, poprzedniego wieczoru Aria mocno zabalowała na jednej imprezie, wraz ze swoim nowym chłopakiem (James Morley). Impreza nie trwała do białego rana, tylko jeszcze dalej. Dokładnie dwie godziny przed pokazem, Schy wyszła z klubu totalnie nawalona i od razu udała się do swojego domu. Jakim cudem udało się jej przejść niezauważalnie przez organizatorów pokazu? Niedługo się o tym przekonamy."
W salonie zapanowała cisza. Nikt nie wiedział co ma powiedzieć w tej sytuacji. Jedno jest pewne: już po raz drugi Aria skompromitowała się na swoim "występie" i po raz drugi znalazła się przy Zaynie, akurat wtedy kiedy jest o nas głośno.
- Trzeba to pokazać Zaynowi.- powiedział Styles.
- I co potem? Zmieni to coś? Bo ja myślę, że chyba nie...- skomentowała Lexi.
- No to co twoim zdaniem powinniśmy zrobić?!- krzyknął Harry.
Lexi już chciała coś powiedzieć, ale przerwał jej w tym mój telefon, który informował o nowej wiadomości.
Zamarłem, kiedy przeczytałem treść.
- Louis? Co się stało?- zapytał niepewnie Liam.
- "Jeżeli Zayn nie zgodzi się na związek z Arią, to będzie koniec One Direction. Wszystkie trasy, koncerty, wywiady zostaną odwołane. Na razie przesunąłem termin nagrywania teledysku. Pozdrawiam- Paul."- przeczytałem.
Harry walnął w stół, Liam zaczął nerwowo obgryzać paznokcie, a dziewczyny patrzyły to na siebie to na nas.
- Kurwa!- krzyknął Styles.- Jak można być takim skurwysynem?!
- Ciekawe dlaczego nie powiedział nam tego, kiedy tutaj był...- zastanawiała się Lexi.
- To jest teraz mało istotne...- powiedziałem.
- Czy tylko mi się wydaje, czy Paul specjalnie robi wszystko żeby wykurzyć stąd Paulę?- zapytał nas nagle Liam.
- Co masz na myśli?- zapytałem
- No to, że od samego początku kiedy Paulina pojawiła się w naszym domu Paul ma jakieś do niej wonty. Czepia się jej o byle co, każe jej robić wszystko, jakby był jej managerem, a wcale tak nie jest. Do tego jeszcze Aria. Ona też nie za bardzo polubiła siostrę Nialla...
- Czyli uważasz, że Paul i Aria grają w jednym zespole?- ponownie zapytałem.
- Który nazywa się "Precz Paula"- skomentowała Lexi.- Liam dobrze mówi. Tu nie chodzi o Zayna, czy to cholerne dziecko. Tu chodzi o to, że Paul boi się konkurencji ze strony Pauli.
- Przecież to bez sensu... Ona nawet nie chce być sławną! Chce zostać w ukryciu, jak najdalej od blasku fleszy i durnych pytań foto reporterów.- powiedział Harry i stanął  przy oknie.
- A dziwisz się jej? Przez to wszystko straciła swojego brata. Już nie będzie tak jak kiedyś, że będą mogli spokojnie pójść na zakupy, czy też do kina.- powiedziała Alex.
Mieli rację. Wszyscy mieli rację. Ale co tu zrobić w tej sytuacji?
Do domu przyszli Niall i Paula, a po chwili pojawił się Zayn.
- O jesteście. Chodźcie musicie coś zobaczyć.- powiedział Harry i ponownie usiadł na fotelu i zaczął grzebać w laptopie.
- Harry, to nie ma sensu...- powiedziała cicho Paula.- Czego nie znajdziesz to i tak nic nie zmieni...
- Mówiłam? Mówiłam.- powiedziała Lexi.
- Więc co zamierzacie?- zapytałem.
Paula westchnęła i spojrzała na Zayna.
- Oficjalnie jestem chłopakiem Arii...- powiedział smutno Mulat.
- A Paula Horan jest sama i chodzi jej tylko i wyłącznie o pieniądze brata.- dodała brunetka.
- No chyba cię pojebało...- skomentował Harold
- A wymyślisz coś lepszego?- zapytała.
- Tak. Jesteś siostrą Nialla Horana i tylko dlatego jesteś sławna. Chyba to jest o wiele lepsze niż jakaś forsa.
- Też jej to mówiłem...- skomentował Niall.
- Dobra, skończmy ten temat, bo mnie zaraz szlag weźmie. Oglądamy coś?- zapytał Liam.
- W sumie, to czemu nie...
- To ja coś przygotuję do jedzenia.- powiedziała Paula.
- A my ci w tym pomożemy.- powiedziała Alex i wszystkie trzy poszły do kuchni.
- Więc, co dalej?- zapytał Horan.
- Żyjemy, jak gdyby nigdy nic i udajemy że jest wszystko dobrze.- skomentowałem.

*Narrator*

*2 tygodnie później*
(Włącz to. Bez tego nie przeczytasz dalszej części. ;>)

Czas miał, a wszyscy myśleli, że jest dobrze. W zwykły dzień Zayn i Aria udają piękną parę, za to w domu One Dierction Malik jest szczęśliwy z siostrą Horana. I wydawało się, że wszystko jest dobrze, gdyby nie wyrzuty sumienia Pauli. Nie mogła tak dalej żyć. Z resztą nie chciała. Uważała, że jest tylko kulą u nogi i że to przez nią chłopcy mają problemy.
Siedziała sama w domu. Okłamała nie tylko swoich przyjaciół, ale też i siebie. Ale uważała, że kłamstwo w słusznej sprawie wydawało się jej dobrym kłamstwem.
Spojrzała po raz ostatni na swój pokój. Wzięła swoją torbę i 7 białych kopert, w których znajdowały się listy pożegnalne dla swoich przyjaciół. Weszła do każdego pokoju, zostawiając podpisaną kopertę na biurku. Weszła do ostatniego pokoju. Swojego chłopaka. Od razu poczuła jak łzy wypełniają jej powieki. Odłożyła list i plastikowe pudełeczko, w którym znajdowała się płyta CD.
Wyszła z pokoju i udała się na dół, gdzie przy schodach czekały na nią dwie walizki i czarny futerał z gitarą. W oczekiwaniu na taksówkę weszła jeszcze raz do kuchni, gdzie przygotowywała swoje popisowe dania. Uśmiechnęła się na samą myśl o ulubionych naleśnikach chłopców.
Usłyszała klakson taksówki. Pociągnęła za sobą dwie walizki i prezent od Liama i wyszła z dawniej swojego domu.
Podała adres swojej najlepszej przyjaciółki.
Przecież dla niej też należy się wytłumaczenie- powiedziała sobie w myśli.
Dojechali pod dom Lexi. Biała koperta znajdowała się już w skrzynce na listy. Jeszcze ostatni list i będzie mogła wsiąść do samolotu. Podała adres Alex, którą również bardzo kochała.
Okej, załatwione. Teraz na lotnisko i będziesz mogła w końcu zapłacić starszemu panu, który prowadził samochód.- powiedziała sobie znowu w myśli.
Wyjrzała przez okno i podziwiła po raz ostatni piękne widoki Londynu. Nie mogła sobie dopuścić do myśli tego, że po raz ostatni widzi to piękne miasto, które zrobiło na niej ogromne wrażenie.
- Nie płacz. Nikt nie jest wart twoich łez.- powiedział kierowca, kiedy Paula pociągła nosem.
- Łzy nie są oznaką naszej słabości, lecz tym, że nasze serce nie stało się pustynią.- odpowiedziała ze spokojem.
Kierowca tylko się uśmiechnął i dalej prowadził pojazd. W końcu byli na miejscu. Paula podziękowała grzecznie kierowcy, który wyciągnął jej walizki z bagażnika.
- To nie jest moja sprawa, ale ucieczka to najgorszy błąd, jaki popełniają ludzie.- powiedział i spojrzał w oczy dziewczyny.
- Najczęstszy ludzki błąd to nie przewidzieć burzy w piękny czas... Jeszcze raz dziękuję.
Kierowca tylko się uśmiechnął i wsiadł spowrotem do samochodu.
Paula weszła na lotnisko i od razu skierowała się na odprawę.
Kiedy siedziała wygodnie w fotelu samolotu, nie mogła dopuścić do myśli, że zostawia tutaj kogoś kogo bardzo kocha.
Miłość niesie ze sobą wielkie szczęście, o wiele większe od bólu, który przynosi tęsknota.
*
Niall i reszta zespołu była na próbie w studiu. Niedługo grają koncert i trzeba się trochę przygotować. Od kilku godzin próbuje dodzwonić się do siostry, ale bez skutecznie. Mówiła, że idzie z dziewczynami na zakupy. W końcu zadzwonił do swojej dziewczyny.
- Hej Niall, coś się stało?- usłyszał w słuchawce melodyjny głos Lexi.
- Hej, nie nic tylko nie mogę dodzwonić się do Paul. Czy mogłabyś mi dać ją na sekundę?
- Emm, ale Pauli z nami nie ma...
- Jak to nie ma?
- Powiedziała nam, że jedzie z wami na próbę, bo podobno ona też ma wystąpić z wami na tym koncercie.
- Mi powiedziała, że jedzie z wami na zakupy...
- Nie mam jej tu.
- O kurwa...
- Niall, spokojnie. Wychodzimy właśnie z centrum i jedziemy prosto do waszego domu.
- My też tam zaraz będziemy.- powiedział i rozłączył się.
- Co jest?- zapytał Louis, kiedy zobaczył zdenerwowanie na twarzy Horana.
- Pauli nie ma z dziewczynami. Powiedziała, że będzie z nami na próbie...
- Jedziemy do domu!- krzyknął Liam.
Nie minęło nawet pięciu minut, a wszyscy siedzieli na skórzanych fotelach samochodu Harrego, który prowadził loczek.
Zdenerwowanie można było wyczytać z twarzy każdego. Wszyscy obawiali się najgorszego.
W końcu dojechali, a w tym samym czasie na podjazd zaparkował samochód Lexi, z którego wybiegły dziewczyny.
- Paula!- krzyknął Zayn, który jako pierwszy wszedł do budynku.- Paula!!!
Wszyscy biegali po domu w poszukiwaniu brunetki. Niestety, na marne.
Dziewczyny postanowiły przejechać się po mieście. Miały nadzieję, że spotkają Paulę gdzieś na ulicy.
*
(Teraz to. Proszę cię, włącz.) 
Zmęczony Liam jako pierwszy wpadł do swojego pokoju. Jego uwagę przykuła koperta, która leżała na jego biurku.

Liam
Nawet nie wiesz, jak bardzo ci dziękuję. Za wszystko co dla mnie zrobiłeś. Teraz zrobię w końcu coś dal ciebie i reszty zespołu. Proszę cię, nie szukajcie mnie bo i tak mnie nie znajdziecie. Obiecuję, że już nigdy mnie nie spotkacie. Dziękuję ci za przepiękną gitarę. Kiedy będę na niej grać, do mojej głowy zapewne przyjdą wspomnienia związane z wami.
Przepraszam za wszystko.
Paula.
p.s.
Głównym, a zarazem sekretnym składnikiem moich naleśników było szczęście. ;)

Liam usiadł na krześle. Nie wiedział co robić. Nie mógł znieść myśli, że już nigdy nie zobaczy swojej młodszej, przyszywanej siostry którą bardzo kochał. Słone łzy spływały mu po policzku i kapały na kartkę papieru, którą nadal trzymał w ręku. Krople wody zmazywało staranne pismo dziewczyny, która zmieniła jego życie.
*
To się nie dzieje na prawdę- powiedział w myślach Harry. Przez jego głowę przechodziły różne myśli. Miał nadzieję, że co do większości z nich się myli. Otworzył drzwi swojego pokoju i usiadł na krześle. Nadal myślał. Nadal się zastanawiał. Spostrzegł kopertę, która leżała na brzegu biurka. Starannie rozdarł papier, tak żeby nie skaleczyć się przez ostra kanty.

Harry
Są dni, kiedy uświadamiamy sobie, że osoby którą tak bardzo kochamy nigdy nie będziemy w stanie mieć. A wtedy... wtedy wszystko staje się obojętne. Proszę cię, nie zmarnuj okazji, jaką dał ci ten górze. Alex to świetna dziewczyna i na prawdę cię kocha. Mam nadzieję, że to nie będzie kolejny związek Harrego Stylesa, zakończony po kilku tygodniach.
Będę za tobą tęsknić. Dla mnie, na zawsze zostaniesz wrażliwym chłopakiem, który wie czego chce.
Paula.

A jednak. Nie mylił się. Ona wyjechała. I nie wróci. Kolejny raz walną pięścią w blat biurka. Zaczął ryczeć jak małe dziecko. Nigdy nie umiał powstrzymać emocji. Zawsze wyrażał to co leżało mu na sercu. Najgorsze przypuszczenia stały się rzeczywistością, która zawsze go raniła.
*
Louis biegał po podwórku krzycząc imię dziewczyny. Potem poszedł na basen, siłownię i salę kinową. Nic. Pusto. Zero śladów po Pauli.
- I co teraz?- zapytał samego siebie.
W salonie kręcił się Niall, który co chwila wydobywał jakieś przekleństwa. Głośno westchnął i poszedł do siebie. Miał nadzieję, że dziewczyny ją znajdą, w przeciwnym razie...
- A co to?- zapytał znowu samego siebie, kiedy jego tęczówki spoczywały na kopercie z jego imieniem.

Drogi Lou
Nigdy nie jesteśmy bardziej samotni, niż leżąc w łóżku z naszymi tajemnicami i wewnętrznym głosem, którym żegnamy lub przeklinamy mijający dzień. Życie jest ciężkie i ty o tym dobrze wiesz. Nie żałuję swojej decyzji. Po prostu tak musiało być i nic tego nie zmieni.
Dziękuję ci za mile spędzony czas z tobą. Za szczere rozmowy, które dały mi wiele do zrozumienia.
I życzę ci, aby nigdy nie zabrakło tobie czasu, aby powiedzieć, że kogoś kochasz.
Paula.

Ostatnie zdanie czytał ledwo co widząc, gdyż jego utrudniały mu w czytaniu. To jest nie możliwe. To nie może być prawdą.- powtarzał sobie w głowie. Nie mógł zrozumieć, tego że... że jej już nie ma. To jest gorsze, niż śmierć. Bo kiedy ktoś umarł, to jest jasne że już się jej nie zobaczy. A kiedy ktoś wyjechał, zostaje ta pieprzona nadzieja. Nadzieja, że może spotka się osobę, którą pokochało się w tak krótkim czasie.
*
Głupek, idiota, debil...- powtarzał sobie Niall nerwowo chodząc po pokoju. Czekał na telefon od Lexi. Nadzieja. Tylko to mu zostało. Zrobiło mu się trochę gorąco. Poszedł na górę w celu ubrania lżejszych ubrań. Zamknął drzwi z głośnym hukiem, spowodowanym przez otwarte okno. Zaczął wyjmować zawartość swoich kieszeni. Telefon, papierosy, zapalniczka, portfel, dokumenty, klucze. Wszystko ułożył na nocnym stoliczku. Nie zdążył zrobić jednego kroku, gdyż jego telefon dał znać o nowej wiadomości. "Nigdzie jej nie ma, ale szukamy dalej. Nie martw się, będzie dobrze. Lexi." Jak ma się nie martwić? Prychnął pod nosem i rzucił telefon na łóżko. Zdjął z  siebie koszulkę i przewiesił ją przez krzesło, na którym znajdowała się sterta innych ubrań.
- Kurwa...- przeklną po raz któryś dzisiaj. Przeczesał ręką swoje włosy i głośno westchnął. Oparł się o biurko i zamknął oczy. Wszystko dokładnie przeanalizował i znowu głośno westchnął. Wyjął jednego papierosa z paczki i odpalił. Zaciągnął się trującym dymem, bez którego nie mógł żyć. Dostrzegł kopertę zaadresowaną do niego. Wsadził fajkę do buzi i rozdarł papier.

Kochany braciszku
To bardzo dziwne, ale naprawdę można kochać kogoś przez całe życie. Niezależnie od tego, jak daleko znajduje się ukochana osoba, jej wspomnienie zawsze nosi się w sercu. Dziękuję ci za to, że uratowałeś moje życie. Dziękuję, że zabrałeś mnie do Londynu. Że się mną zaopiekowałeś. Ale ja muszę to zrobić. Muszę wyjechać. Nawet nie wiesz, jak będę za tobą tęsknić. Znowu. Ale czas leczy rany. Tak przy najmniej mówią. Możliwe, że się już nie spotkamy. Ale wiedz jedno, że bardzo cię kocham. I pomimo tylu wzlotów i upadków i tych wszystkich trudności muszę przyznać, że ten czas spędzony w Londynie, było najlepsze co mogło mi się przytrafić. Proszę, zaopiekuj się chłopcami. Musisz być silny. Musisz to przetrwać.
Przepraszam.
Paula.

Musiał przeczytać jeszcze kilka razy wiadomość od siostry. Nie mógł uwierzyć. Wyjechać? Dlaczego?! Wyszedł na balkon i po raz kolejny przeczytał list. I tak jeszcze 10 razy. Ale nie płakał. Nie mógł. Musiał być silny. Przy najmniej to może jej obiecać.
*
- Proszę cię, odbierz...- prosił Zayn. Po raz setny wybiera ten sam numer, z nadzieją, że w końcu usłyszy jej głos. Niestety. Kolejne połączenie i kolejny raz nic. Prosił Boga, żeby to okazało się być tylko złym snem. Że niedługo obudzi się w swoim łóżku, a w ramionach będzie trzymać jego Paulę. Ale co raz bardziej w to wątpił. Idąc do swojego pokoju dzwonił jeszcze chyba z 10 razy. Oparł się o krzesło i dzwonił dalej. W przerwie między połączeniami otworzył białą kopertę.

Drogi Zaynie

Pamiętam każdą wspólnie spędzoną chwilę. A w każdej było coś wspaniałego. Nie potrafię wybrać żadnej z nich i powiedzieć: ta znaczyła więcej niż pozostałe. Pomimo tylu trudności, ty zawsze byłeś przy mnie. A ja? A ja od tak po prostu wyjeżdżam. Nie chcę być ciężarem. Widzę jak się męczysz. A ty mnie nigdy nie oszukasz. Obiecywałam ci jedno: że nigdy cię nie zapomnę. Dotrzymam obietnicy. Ale ty też musisz mi coś obiecać. Nie szukaj mnie. Bo kto szuka ten błądzi i nigdy nie znajdzie swojego celu. Najtrudniej jest wypuścić to co trzyma nasze serce. Z obawy przed porażką, niszczymy swoje marzenia, stając się ludźmi niespełnionymi.. 
Bądź szczęśliwy. Kocham cię. I nigdy nie przestanę.
Paula.
p.s.
Ten film miał być na twoje urodziny. Ale z wiadomych przyczyn nie dałam ci go. Teraz, chyba jest odpowiedni moment aby wręczyć ci zaległy prezent urodzinowy.

Nie czekając dłużej włączył płytę CD do swojego laptopa. Łzy już dawno spływały po jego policzkach. Nie mógł uwierzyć, że to tak szybko się skończy. Myślał... miał nadzieję, że z Paulą będzie do końca życia. Nie chciał dalej żyć. Oglądając kolejne minuty filmu, który przedstawiał każdy etap jego życia, zrozumiał jak bardzo kocha tą ciemnowłosą dziewczynę o oczach piękniejszych niż gwieździsta noc.
"Wszystkiego najlepszego Zayn."- ostatnie słowa, w filmie. Odłożył laptopa na bok i schował głowę w swoje ręce. Po chwili wybiegł z pokoju i pobiegł prosto na ulicę. Stanął na środku jezdni i zaczął głośno krzyczeć. Nie zważał na przechodniów, którzy patrzyli na niego z wielkim zdziwniem. On na to nie zważał. Chciał być przy Paule. Chciał być przy swoim życiu.


       



Kolejny smutny rozdział ;< Popłakałam się piszą to.
4 KOMENTARZE= KOLEJNY ROZDZIAŁ